Leśnicy i troska o prawdę historyczną

Pierwszy marca dla każdego z nas powinien być dniem szczególnym. Zwykle ranek „pierwszo marcowy” zaczyna się już hejnałem żurawim. Tak było i w tym roku! Wyszedłem na taras leśniczówki około 6.30 i miła mojemu sercu fanfara obwieściła, że zima zmierza ku końcowi. Żurawie krzyczą już odtąd regularnie za jeziorem, gwiżdżą szpaki i zaczęły koncertować kosy. Budki lęgowe wokół leśniczówki są już co chwilę odwiedzane:
03.03.2013

Pierwszy marca dla każdego z nas powinien być dniem szczególnym. Zwykle ranek „pierwszo marcowy” zaczyna się już hejnałem żurawim. Tak było i w tym roku! Wyszedłem na taras leśniczówki około 6.30 i miła mojemu sercu fanfara obwieściła, że zima zmierza ku końcowi. Żurawie krzyczą już odtąd regularnie za jeziorem, gwiżdżą szpaki i zaczęły koncertować kosy. Budki lęgowe wokół leśniczówki są już co chwilę odwiedzane:

6322.jpg

Jednak pierwszy dzień marca od trzech lat powinien być dla nas dniem szczególnym z powodu szczególnego święta - Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Przez wiele lat, bardzo wiele, wpajano nam wszystkim, że ci, którzy walczyli o inną Polskę niż Polska komunistyczna to najgorsi bandyci. Prześladowano, mordowano ich, a potem nawet wszelkimi sposobami zabijano pamięć o nich. Leśnicy mieli wiele wspólnego z Żołnierzami Wyklętymi. Przecież każdy ukrywający się potrzebował wsparcia, pomocy, łączności. Leśnicy świetnie nadawali się do takiej pomocy, wystarczy poczytać o losach „Inki”- Danuty Siedzikówny, córki leśniczego i pracownicy Nadleśnictwa Miłomłyn i wielu, wielu innych. Ostatni partyzant antykomunistycznego podziemia Józef Franczak- „Lalek” został zamordowany w październiku 1963 roku! Los Żołnierzy Wyklętych zawsze mnie przerażał. Co mogło być straszniejszego od śmierci z rąk współbraci? Śmierć spotykała już w czasie pokoju dzielnych ludzi, którzy walczyli o wolną Polskę z faszystami, cierpieli w obozach, skakali jako „cichociemni”, walczyli w powstaniu… Wiele też wycierpieli leśnicy w czasie wojny. Tylko w ciągu dwóch lat sowieckiej okupacji na polskich ziemiach wschodnich wywieziono stamtąd „na białe niedźwiedzie” ponad 50 tysięcy leśników wraz z rodzinami!

Na Ziemiach Zachodnich zaraz po drugiej wojnie leśnicy mieli do czynienia z resztkami Werhwolfu, potem pojawiali się w leśniczówkach członkowie różnych grup m.in. Związku Byłych Partyzantów „Warta”, gdzie dowodził Rudolf Majewski ps. „Leśniak” czy Polskiego Związku Wojskowego „Maria”. Czasami w leśniczówce można było spotkać takich partyzantów, a za chwilę zajeżdżał tak gazik z oficerami UB i milicji, którzy przyjeżdżali na polowanie. Opowiadali mi te historie rodzice, którzy mieszkali w latach 1947-1956 w leśniczówce Czarny Bocian, pomiędzy Międzyrzeczem a Bukowcem. Leśnicy też wiele wiedzą od ludzi, którzy wspominali różne historie wojenne i powojenne, opowiadali o zestrzelonych samolotach, potyczkach i bitwach. Wielu z nich ma zacięcie historyczne i dba o ciekawe miejsca w lesie:

 6319.jpg

 Warto troszczyć się o prawdę historyczną i zachować te wspomnienia, bo pamięć bywa zawodna, a czasem różni ludzie według swojego uznania i interesu piszą własną historię, która z braku materiałów źródłowych staje się powszechnie uznawaną historią. Nie można do tego dopuścić! Na terenie mojego leśnictwa wydarzyło się wiele w czasie wojny i zaraz po wojnie. Staram się zbierać różne opowieści i materiały historyczne. W styczniu 1945 roku w lasach pod Polickiem miała miejsce spora bitwa stoczona pomiędzy uciekającym z Pszczewa Niemcami, a Rosjanami, którzy przełamali Trzcielską Pozycję Przesłaniania. Oto oryginalne fotografie z tej bitwy pochodzące z rosyjskiego archiwum, które otrzymałem od Tomasza Czabańskiego z poznańskiego stowarzyszenia „Pomost”:

 6320.jpg

6321.jpg

Kiedy pokazałem te fotografie mojemu koledze, regionaliście i właścicielowi Wydawnictwa Literat z Międzyrzecza Andrzejowi Chmielewskiemu, ten zapalił się do pomysłu zebrania wiedzy na temat tej bitwy. Zbierał z mozołem informacje, rozmawiał z ludźmi i szperał w archiwach. Chętnie podzieliłem się z nim swoją wiedzą i pomogłem na ile to było możliwe. Autora wspierali i pomagali w zbieraniu materiałów też członkowie Stowarzyszenia Pomost oraz amatorzy- poszukiwacze, którzy tropią historię z wykrywaczami metalu. Sporo pisałem o nich na tym blogu i wiem, że tu zaglądają! Chwała im za troskę o zachowanie prawdziwego oblicza historii. Naturalnie mówię tu o poszukiwaczach-pasjonatach historii ( czyli tych „porządnych”, stosujących się do Kodeksu Poszukiwacza), a nie o hienach szukających dla zysku złotych zębów i obrączek…

Kilka dni przed Świętem Żołnierzy Wyklętych ukazała się książeczka Andrzeja Chmielewskiego „1945 Policko-Krwawa pułapka” jako druga cześć serii Germania. Znajdziecie ją tu: http://www.wydawnictwo-literat.cba.pl/ksiegarnia.htm

6326.jpg 

To bardzo wartościowa pozycja i dobry przykład dbałości o prawdę historyczną. Część ludzi, których wspomnienia tam znajdziemy nie ma już pośród nas… Jeszcze kilkanaście lat temu, gdy wycinałem zrąb w starym borze w pobliżu miejsca bitwy w wielu sosnach tkwiły odłamki pocisków i bomb lotniczych. Dziś rośnie już tam młodnik, a z dawnej leśniczówki Waldecke niewiele już zostało… Opowiem Wam kiedyś historię o niemieckim leśniczym z tej leśniczówki. Zachęcam wszystkich, a szczególnie leśników do troski o prawdę historyczną. To nasz obowiązek, aby ocalić pamięć o ludziach i ich czynach. Proch niepamięci szybko pokrywa prawdę.  Szczególnie, gdy skrywa ją jeszcze mrok lasu.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl