7 kroków od dzika i drzewka dla jeleni

Zima trzyma i wciąż jest biało, śnieżnie i… zimno w lesie. Nic dziwnego, że zwierzyna leśna intensywnie żeruje i potrzebuje pożywienia. Wciąż padający śnieg zasypuje jednak jagodniki i wrzosowiska, żołędzie w większości już zjedzone to zwierzyna płowa dobiera się do młodników i spałuje korę z drzewek. Czasami jelenie dobierają się nawet do dość grubych świerków, bo ich gładka kora bardzo im jak widać smakuje:
23.02.2013

Zima trzyma i wciąż jest biało, śnieżnie i… zimno w lesie. Nic dziwnego, że zwierzyna leśna intensywnie żeruje i potrzebuje pożywienia. Wciąż padający śnieg zasypuje jednak jagodniki i wrzosowiska, żołędzie w większości już zjedzone to zwierzyna płowa dobiera się do młodników i spałuje korę z drzewek. Czasami jelenie dobierają się nawet do dość grubych świerków, bo ich gładka kora bardzo im jak widać smakuje:

6286.jpg

Młodniki sosnowe, szczególnie ich skraje lub przerzedzone partie także bielą się bliznami po jelenich żerowiskach:

6285.jpg

Aby temu zapobiec zleciłem pracownikom zakładu usług leśnych wyłożyć drzewa zgryzowe. Zrobiłem listę fragmentów lasu, gdzie w tym roku będę wykonywał czyszczenia późne oraz  trzebieże i poleciłem drwalom wyciąć tam po kilkadziesiąt drzew. W ten sposób nie wycinam drzew na próżno, bo wybieram miejsca w lesie , gdzie i tak w tym roku trzeba przerzedzić drzewostan. Drzewa ścina się, okrzesuje- czyli pozbawia pień gałęzi i pozostawia w lesie, aby jeleni mogły je sobie ogryzać, nie niszcząc drzewek w młodniku. Czytałem ostatnio w miesięczniku Głos Lasu ciekawy artykuł o spałowaniu młodników przez jelenie. Wyobrażacie sobie, że jedno drzewo o długości 20 m i średnicy 23 cm umożliwia jeleniowi zgryzienie 8,7 kg kory? Aby zjeść jej tyle samo musiałby ospałować ponad 1700 drzewek w młodniku! A kora drzew jest ważnym składnikiem diety jelenia, szczególnie zimą. Drzewa zgryzowe najlepiej ścinać na krzyż, opierając jedne na drugim, bo wtedy jest więcej kory do ogryzienia:

6287.jpg

 Za jakiś czas drwale wrócą w to miejsce i wtedy okorowane drzewka razem z innymi zostaną wyrobione na sortymenty drzewne i zerwane do drogi. Prace przy wykładaniu nadzorował podleśniczy, ale wybrałem się wczoraj sprawdzić wykonanie zadania.

Poruszać się po liniach oddziałowych i leśnych dróżkach nie jest teraz łatwo:

6288.jpg

Tam, gdzie auto ma kłopot z przedarciem się przez rozrastający się młodnik także warto właśnie teraz wyciąć przeszkadzające drzewka, bo one także mogą służyć za stołówkę dla jeleni, danieli i saren:

6293.jpg

Naturalnie nie wszędzie wjeżdżam autem, to sporo kilometrów zrobiłem pieszo. Założyłem rano nowe stuptuty, które zakupiłem w sklepie internetowym  firmy Carpatus:

6294.jpg

To świetny zakup i sprzęt nieodzowny dla każdego trapera, wędrowca, a szczególnie leśnika! Zajrzyjcie sobie na www.carpatus.com

Obszedłem sporą część leśnictwa i zatrzymałem się na chwilę bo usłyszałem tupot raciczek. To nieduży, „czteroosobowy” rudelek saren przeciął moją ścieżkę. Pomyślałem z uznaniem, że są bardzo ostrożne, bo szedłem cicho, a one już ze sporej odległości „namierzyły mnie”. Zajrzałem w kilka młodników, obejrzałem ustawione tam lizawki z solą dla zwierzyny i postanowiłem wrócić inną drogą do auta, bo jakże inaczej? Wskrobałem się stromym stokiem pagórka do drzewostanu, gdzie wcześniej wykonywałem podsadzenia, aby obejrzeć efekty pracy. Naraz usłyszałem trzask łamanych gałęzi i tętent dziczych biegów! Spory wycinek ostro wystartował z barłogu, gdzie ułożył się na drzemkę. Podniosłem szybko aparat do oka, ale nie chciał pozować i zniknął błyskawicznie w młodniku :

6295.jpg

Zmierzyłem odległość do jego legowiska:

6289.jpg

Podpuścił mnie na 7 kroków! Chyba dobrze mu się spało...

Pojechałem w inny koniec leśnictwa i gdy przejeżdżałem wąską drożyną zobaczyłem coś czarnego. Spora locha spoglądała na mnie ze wzgórka! Za chwilę zobaczyłem następnego dzika i następnego, razem 7 sztuk. Zatrzymałem się, a one zbiegły w dół i zniknęły w gęstym, modrzewiowym młodniku.  Podszedłem na pagórek i zobaczyłem ich legowiska. Były pojedyncze (po lewej stronie fotki):

6290.jpg

A także podwójne (po prawej), gdzie leżały mniejsze dziki.

Śnieg był wytopiony, a barłogi jeszcze ciepłe. Szkoda, że je wystraszyłem, ale nic nie poradzę, to nasz wspólny las!  Jeden dzik zaległ w dużym, znanym mi wcześniej mrowisku zbudowanym przez pracowite owady wokół pnia:

6292.jpg

 Opowiadałem Wam niedawno o takim dziczym obyczaju, pisząc o SPA dla leśnych zwierząt. Sami widzicie, że zwierzęta radzą sobie dobrze w lesie. No i przypominam, że w zimowy, trudny czas nie warto zapuszczać się w głąb lasu bo po co wyganiać dziki z barłogów, nawet jeśli jest on urządzony w mrowisku! A spotkanie z dzikiem na 7 kroków może być stresujące, choć i tym razem nie potwierdziło się, że  „dzik jest dziki, dzik jest zły…”, bo on po prostu zszedł mi z drogi.

Miłej niedzieli!