Pożar lasu w Bieszczadach

We wtorek 16 października w godzinach wieczornych i nocnych trwała akcja gaszenia pożaru lasu, który wybuchł na terenie leśnictwa Zawój (Nadleśnictwo Cisna) w pasmie Falowej. Spłonęło 80 arów poszycia i ściółki oraz pojedyncze drzewa.
17.10.2018 | EDWARD MARSZAłEK, RZECZNIK PRASOWY RDLP W KROśNIE

We wtorek 16 października w godzinach wieczornych i nocnych trwała akcja gaszenia pożaru lasu, który wybuchł na terenie leśnictwa Zawój (Nadleśnictwo Cisna) w pasmie Falowej. Spłonęło 80 arów poszycia i ściółki oraz pojedyncze drzewa.

Szkody od ognia zapewne będą się ujawniać również później, bowiem żyjące stare drzewa uległy oparzeniu, co w kolejnych latach może skutkować ich usychaniem. Spłonęły też młode drzewka pochodzące z naturalnego obsiewu.

Pożar zauważył ajent schroniska PTTK w Jaworcu i powiadomił Straż Pożarną z Leska oraz miejscowego leśniczego, ten zaś nadleśniczego – szybko zorganizowano akcję gaśniczą.

-  Gaszenie utrudniał fakt, że paliło się w miejscu trudno dostępnym, a ogień i żar podtrzymywany był głównie przez stojące martwe drzewa i spróchniałe drewno leżące na ziemi – mówi nadleśniczy Władysław Chmurski. - To stwarzało duże zagrożenie dla  strażaków, którzy musieli ścinać płonące pnie, by nie dopuścić do rozprzestrzenienia się ognia.

O godzinie pierwszej w nocy zakończono akcję. Dogaszanie pożaru trwało do godzin rannych. W akcji brały udział trzy jednostki OSP (Baligród Cisna i Wetlina), dziesięciu leśników i tylu samo pracowników zakładów usług leśnych.

Szacowanie strat trwa, ustalaniem przyczyn pożaru zajmuje się Policja. Pożarzysko jest położone z dala od szlaków i od powierzchni objętych pracami gospodarczymi. Nad ranem leśnicy znaleźli tam ślady biwakowania, a w jednej z dziupli były butelki i puszki po konserwach.

Pożary lasu w Bieszczadach to duża rzadkość, większa powierzchnia poszycia spłonęła w okolicy Ustrzyk Dolnych w 2012 r.