Nie taki tchórz tchórzliwy

Miłośnicy zwierząt, na kanale RDLP w Olsztynie, mogą obejrzeć film z małymi tchórzami w roli głównej.
25.07.2016 | KINGA SULEJ, NADLEśNICTWO IłAWA

Miłośnicy zwierząt, na kanale RDLP w Olsztynie, mogą obejrzeć film z małymi tchórzami w roli głównej.

Film, nakręcony przez leśnika Jakuba Grabarę, przedstawia dwa dzielne tchórze. Na widok człowieka maluchy wcale nie okazywały strachu, a wręcz przeciwnie. Głośno fukały, próbując odstraszyć potencjalnego drapieżnika.

Tchórz zwyczajny (Mustela putorius) to zwierzę z rodziny łasicowatych. Żywi się drobnymi gryzoniami, owadami, jaszczurkami i rybami. Młode rodzą się wczesną wiosną, zazwyczaj od jednego do ośmiu w miocie, przez pierwsze tygodnie są ślepe. Tchórze atakują nawet większe od siebie zwierzęta, są zuchwałe. Dlaczego więc otrzymały niezbyt chwalebną nazwę? W momencie zagrożenia tchórz wydziela z gruczołów przyodbytowych ciecz o cuchnącej woni, mającej zniechęcić napastnika. Kiedyś uważano, że jest to brak panowania nad organizmem, czyli stchórzenia. Przykra woń służy także do znakowania terytorium.

Mimo że populacja tchórzy spada, to na terenach nadleśnictw zarządzanych przez RDLP w Olsztynie, zwierzęta dobrze się czują. Liczebność tych leśnych drapieżników jest ustabilizowana.

Sprzyja temu urozmaicona, polodowcowa rzeźba terenu, a mnogość cieków i zbiorników wodnych sprawia, że zwierzęta, których bazą pokarmową są ryby i organizmy wilgotnych siedlisk, znajdują tam dogodne warunki życia.

Czas wakacji to czas leśnych spacerów i niecodziennych odkryć. Powodów do badania leśnych zakątków jest, co niemiara. Podczas takich wypraw można także spotykać młode, leśne zwierzęta.

Jednak leśnicy apelują, aby nie dotykać znalezionych w lesie małych zwierząt. Większość z nich wcale nie jest porzucona. W ciągu dnia matki pozostawiają młode w ukryciu, ponieważ żerują i zdobywają pokarm dla maluchów.

 

Często młode nie posiadają własnego zapachu, to jeden z mechanizmów kamuflujących je przed drapieżnikami. Oddalanie się opiekunów od młodych jest naturalnym odruchem obronnym. Zapach dorosłego osobnika ściągnąłby na leśne oseski niebezpieczeństwo. Dotykanie ich przez ludzi i pozostawianie obcego zapachu powoduje, że ściągamy na nie niebezpieczeństwo. Matki nie chcą już opiekować się „obco pachnącym" potomstwem.

Pomagać należy tylko wtedy, kiedy mamy pewność, że rodzice maluchów nie wrócą, coś się im stało, lub maluszki są w bezpośrednim zagrożeniu.