W „Echach Leśnych” o rudej Basi w opałach

Wiewiórka pospolita (Sciurus vulgaris) to jedno z najbardziej znanych zwierząt, nie tylko w Polsce, ale całej Europie – zauważa Paweł Oglęcki w artykule w „Echach Leśnych”.
13.02.2018 | PAWEł OGLęCKI

Wiewiórka pospolita (Sciurus vulgaris) to jedno z najbardziej znanych zwierząt, nie tylko w Polsce, ale całej Europie – zauważa Paweł Oglęcki w artykule w „Echach Leśnych”.

Wiewiórki zamieszkuje zarówno lasy, jak parki miejskie, których pozostaje niewątpliwą atrakcją, zwłaszcza dla naszych milusińskich. Jest powszechnie lubiana i zapewne mało kto podejrzewałby ją o jakieś niecne zamiary wobec innych stworzeń. 

Jednak, jak wyjaśnia Paweł Oglęcki, prawda o wiewiórce pospolitej nie jest tak jednowymiarowa, jak się wydaje.

Cały tekst w „Echach Leśnych”

Nasza bohaterka ma na sumieniu różne grzeszki. Wiewiórki pospolite uważane są powszechnie za wyjątkowo przyjazne, niewadzące nikomu stworzenia, buszujące wśród gałęzi drzew lub zwinnie wspinające się po pniach w iście szatańskim tempie.

Wielu zadziwić może też dieta tych wygimnastykowanych gryzoni. Owszem, podstawą ich pokarmu są nasiona drzew, tak iglastych, jak też liściastych, a również pąki, kwiaty oraz grzyby. I jak dodaje autor, chętnie polują na owady, a także plądrują gniazda niedużych ptaków, pożerając jaja i pisklęta.

 

 

Przed nadejściem zimy, jak powszechnie wiadomo, zabierają się za szykowanie zapasów, gromadząc pokarm w dziuplach lub zakopując w ściółce. Młodsze osobniki często zapominają, gdzie schowały jedzenie na czarną godzinę, przyczyniając się w ten sposób do rozprzestrzeniania niektórych gatunków drzew i krzewów, a także nieświadomie dokarmiając sprytne sójki i sroki, które dobierają się do ukrytych spiżarni.

Nasz bohaterka jest jedynym europejskim przedstawicielem rodziny wiewiórkowatych (Sciuridae), który nie zapada w zimową hibernację. Podczas siarczystych mrozów potrafi nawet na tydzień zaszyć się w swojej kryjówce i nie wychodzić na zewnątrz. Za lokum służą jej różnego rodzaju „konstrukcje” - zarówno naturalne, jak sztuczne.

Jednak w tej chwili najważniejsza jest dla niej niepokojąca sytuacja, w której znalazła się jako gatunek - ostrzega autor „Basi w opałach". Otóż zagraża jej bliska kuzynka – amerykańska wiewiórka szara (Sciurus carolinensis), która, za sprawą człowieka, trafiła do Europy i dokonuje prawdziwych spustoszeń w jej populacji na naszym kontynencie.

Przeczytaj całe „Echa Leśne”

Autor tekstu przy okazji systematyzuje wiedzę o tych lubianych gryzoniach. Wiewiórka pospolita, gatunek na Starym Kontynencie rodzimy, występuje w dwóch odmianach barwnych - rudej z białym brzuchem oraz popielato-czarnej, również z białym spodem ciała. Obie formy mogą się swobodnie krzyżować, dając niekiedy potomstwo o odcieniach mieszanych.

Pochodząca zza Wielkiej Wody wiewiórka szara jest srebrnoszara i również ma jaśniejszy brzuch, choć często widywane są formy melanistyczne, czyli jednolicie czarne. Jest większa i ponad dwukrotnie cięższa od naszego rudego gryzonia. To nie wszystko - uznaje się ją za jeden najbardziej inwazyjnych gatunków ssaków na świecie, błyskawicznie przystosowujący się do nowych warunków. Imigrantki bezpośrednio nie eliminują europejskich krewniaczek, ale skutecznie konkurują z nimi o pokarm.

Archiwum kwartalnika dla miłośników przyrody

Dodatkowo amerykańskie kuzynki są nosicielkami wirusa, tzw. wiewiórczej ospy (Squirrel parapoxvirus), dla nich samych niegroźnego, który wprost dziesiątkuje miejscowe populacje. Tak więc - co wielu wyda się zapewne czymś nieprawdopodobnym - za kilkanaście lat możemy już nie spotkać na leśnym spacerze rudej Basi, tylko jej szarą albo czarną, jakby przerośniętą krewniaczkę – ostrzega Paweł Oglęcki.

Śmiertelne zagrożenie dla rodzimej wiewiórki ze strony amerykańskiej imigrantki staje się coraz bardziej realne, a jego skutki - nieprzewidywalne. I tym razem człowiek okazał się być odporny na wiedzę, że introdukcja obcego gatunku nie służy środowisku naturalnemu i zawsze przynosi więcej szkód niż pożytków. Abstrahując już od przyczyn – czy można coś zrobić dla zachowania rodzimego, niedużego gryzonia w krajobrazie naszych lasów i parków? To wyjątkowo trudne pytanie.