Nadleśnictwo Białowieża o sprawie Wilczej Tryby

28 listopada br. przedstawiciele Greenpeace Polska, Fundacji Dzika Polska i aktywiści z tzw. Obozu dla Puszczy upublicznili raport o tzw. Wilczej Trybie, miejscu znajdującym się na terenie Nadleśnictwa Białowieża. Zawarte w opracowaniu stwierdzenia mają być wynikiem „społecznego monitoringu gospodarki leśnej”, prowadzonego na terenie Puszczy Białowieskiej od czerwca do listopada 2017 r. przez osoby związane z wyżej wskazanymi organizacjami. (Warto przypomnieć, że działały one przy tym często z naruszeniem ustawy o lasach, bowiem łamały wprowadzone i obowiązujące w Nadleśnictwie Białowieża okresowe zakazy wstępu do lasu na powierzchniach roboczych). Niestety, zmuszeni jesteśmy sprostować mnóstwo podanych w „Raporcie z Wilczej Tryby” informacji, które są albo nieprawdziwe, albo co najmniej nieścisłe, a przez to wprowadzające odbiorców w błąd.
04.12.2017 | DARIUSZ SKIRKO, NADLEśNICZY NADLEśNICTWA BIAłOWIEżA

28 listopada br. przedstawiciele Greenpeace Polska, Fundacji Dzika Polska i aktywiści z tzw. Obozu dla Puszczy upublicznili raport o tzw. Wilczej Trybie, miejscu znajdującym się na terenie Nadleśnictwa Białowieża. Zawarte w opracowaniu stwierdzenia mają być wynikiem „społecznego monitoringu gospodarki leśnej”, prowadzonego na terenie Puszczy Białowieskiej od czerwca do listopada 2017 r. przez osoby związane z wyżej wskazanymi organizacjami. (Warto przypomnieć, że działały one przy tym często z naruszeniem ustawy o lasach, bowiem łamały wprowadzone i obowiązujące w Nadleśnictwie Białowieża okresowe zakazy wstępu do lasu na powierzchniach roboczych). Niestety, zmuszeni jesteśmy sprostować mnóstwo podanych w „Raporcie z Wilczej Tryby” informacji, które są albo nieprawdziwe, albo co najmniej nieścisłe, a przez to wprowadzające odbiorców w błąd.

Nadleśnictwo Białowieża od 27 lipca br. prowadzi wyłącznie prace nastawione na zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, które są dopuszczalne w świetle postanowienia wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z tego właśnie dnia, jak również w świetle ostatniego postanowienia Trybunału z 20 listopada br. Absurdalne wobec tego są zarzuty, że w ramach „walki z kornikiem” prowadzimy cięcia sanitarne, usuwając świerki zasiedlone przez te chrząszcze (posusz czynny) albo usuwamy świerki już martwe, opuszczone przez chrząszcze (posusz jałowy). Nie prowadzimy „walki z kornikiem”. Usuwamy tylko te drzewa, które stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. To jest kryterium brane pod uwagę, a nie to, czy są to drzewa zasiedlone albo nie przez korniki, czy są żywe albo martwe, w jakim są wieku itd. (choć oczywiste jest, że w naszym nadleśnictwie to właśnie tysiące stojących osłabionych lub martwych pokornikowych świerków stwarzają największe zagrożenie). Tymczasem autorzy „Raportu…” nie tylko na siłę próbują wmówić nam obecnie „walkę z kornikiem”, ale też przytaczają dane m.in. z okresu przed wydaniem 27 lipca br. postanowienia przez wiceprezesa TSUE, by następnie używać ich do oceny sytuacji zaistniałej już po wydaniu tego postanowienia. To manipulacja. Przykładowo, jako dowód rzekomego naruszenia postanowienia wiceprezesa TSUE z 27 lipca br. wskazano prace przeprowadzone w wydzieleniu 338Bc, podczas gdy zrealizowano je w marcu br., kiedy postanowienia nie było.

Trybunał zezwolił leśnikom na działania konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa publicznego i w takim przypadku nie wprowadził żadnych ograniczeń ze względu na wiek danego drzewa, jego gatunek lub jakiekolwiek inne cechy, co jest zrozumiałe i logiczne (suchy, martwy, ponadstuletni świerk stojący przy ścieżce nie stwarza dla odwiedzających to miejsce zagrożenia mniejszego niż taki sam świerk, lecz mający mniej niż sto lat). Wynika to jasno z treści postanowienia, a mimo to aktywiści wciąż usiłują sugerować coś innego.

Nie istnieje dokument, o którym piszą autorzy „Raportu…”, czyli „zatwierdzony 26 marca 2016 r. […] aneks do Planu Urządzania Lasu na lata 2012-2021 dla Puszczy Białowieskiej”. Minister środowiska zatwierdził 25 marca 2016 r. aneks do Planu Urządzenia Lasu dla Nadleśnictwa Białowieża. Zdumiewające jest, że aktywiści stale komentujący i oceniający ten dokument od niemal dwóch lat, nie znają jego właściwej nazwy, nie wiedzą, że nie cała Puszcza, lecz każde z puszczańskich nadleśnictw ma własny plan, mylą daty.

Nie naruszamy międzynarodowej umowy pomiędzy Polską i Komitetem UNESCO. Robocza mapa stref i tabela zawarte w tym dokumencie nie są tożsame z planem zarządzania Transgranicznym Obiektem Światowego Dziedzictwa „Bialowieza Forest”, a to on jest dla nas podstawą działania. Podobne prace wykonywane są na terenie Białowieskiego Parku Narodowego, którego obszary znajdują się w I i II strefie UNESCO (wyższy reżim ochronny), a nie budzi to zastrzeżeń i aktywiści o tym nie wspominają.

Odnosząc się do zarzutu, iż Nadleśnictwo Białowieża działa niezgodnie z Planem Zadań Ochronnych (PZO) dla Obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska PLC200004, informuję, że nadzorujący zarządzanie tym obszarem naturowym dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku (RDOŚ) w piśmie z 18 grudnia 2015 r. wskazał, że „poruszany […] zakaz podejmowania jakichkolwiek czynności w drzewostanach ponadstuletnich nie istnieje, bowiem PZO dopuszcza możliwość prowadzenia cięć sanitarnych wywołanych masowym pojawem kornika drukarza”. Tym bardziej można i należy zapewniać w nich także bezpieczeństwo publiczne, bo od 27 lipca br. tylko takie działania są kontynuowane, cięcia sanitarne – nie.

Wydaje się, że autorzy „Raportu…” nie rozumieją, że decyzja nr 51 dyrektora generalnego Lasów Państwowych z 17 lutego 2017 r., która wydana została w celu wykonania polecenia w trybie nadzorczym ministra środowiska z 2 lutego 2017 r., nie jest aktem stanowienia prawa, lecz aktem zarządu i to wewnętrznym. Nie tworzy ona nowych norm prawnych, lecz tylko precyzuje i ustala na użytek nadleśniczych w Puszczy, w jaki „techniczny” sposób mają oni wykonywać obowiązujące przepisy. Jest oczywistym, że jako taka musi być stosowana w zgodzie z tymi przepisami, jak również wiążącymi Rzeczpospolitą orzeczeniami. Dlatego po 27 lipca br., tj. wydaniu przez wiceprezesa TSUE postanowienia ws. środka tymczasowego, wspomniana decyzja nr 51 jest stosowana w takim zakresie, w jakim jest zgodna z tym postanowieniem.

Bezpieczeństwo publiczne jest rzeczywistym, poważnym i uzasadnionym celem naszego działania, a nie wybiegiem. Na gruncie obowiązujących przepisów prawa powszechnego, zapewnienie bezpieczeństwa publicznego jest obowiązkiem każdego nadleśniczego i to do jego kompetencji należy decyzja, w jaki sposób zrobić to w lasach, którymi zarządza; on też ponosi z tego tytułu odpowiedzialność. Tym niemniej, by dodatkowo zobiektywizować ten proces, 2 sierpnia br. dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku (RDLP) powołał Doraźny Zespół Doradczy do oceny zagrożenia bezpieczeństwa publicznego przez drzewa martwe i osłabione na terenie nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka (decyzja nr 74/2017). W jego skład wchodzą: przedstawiciel powiatowej komendy Państwowej Straży Pożarnej w Hajnówce, przedstawiciel Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, pracownik naukowy Zakładu Lasów Naturalnych Instytutu Badawczego Leśnictwa w Białowieży oraz ekspert ds. bezpieczeństwa i higieny pracy. Zespół ten pomaga oceniać zagrożenia na obszarze puszczańskich nadleśnictw i rekomenduje gdzie i jakie działania podjąć – tak było również w przypadku prac prowadzonych przy Wilczej Trybie.

Zawarte w „Raporcie…” stwierdzenia takie jak np. „do końca sierpnia 1/3 pozyskania zrealizowana została w cennych starodrzewach Puszczy Białowieskiej objętych reżimem ochronnym i ze względu na wiek wyłączonych z eksploatacji” czy „intensywna gospodarka leśna”, są całkowicie bezpodstawne i obliczone wyłącznie na wywołanie u odbiorców emocji. Nie ma żadnej eksploatacji – to pojęcie całkowicie nieadekwatne i nieuprawnione w odniesieniu do charakteru i zakresu prac prowadzonych w celu zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, całkowicie legalnych i dopuszczalnych we wszystkich wskazanych przez aktywistów typach drzewostanów. Nadleśnictwo Białowieża nigdy nie prowadziło „intensywnej gospodarki leśnej”, o czym świadczą wszelkie fakty, dane statystyczne i po prostu zdrowy rozsądek (uniemożliwia to choćby wielka liczba różnych form ochrony przyrody istniejących na terenie nadleśnictwa). Obecne działania również nie mają takiego charakteru, mimo że są pochodną katastrofy ekologicznej, jaką bezsprzecznie była i jest obecna, nadzwyczajna co do rozmiarów, gradacja kornika. W jej wyniku zamarło grubo ponad milion drzew w puszczańskich nadleśnictwach, a najwięcej właśnie w Białowieży. Powtarzam, mierzymy się dziś z sytuacją bezprecedensową w ostatnim stuleciu, starając się umożliwić ludziom bezpieczne korzystanie z powierzonej naszej opiece części Puszczy Białowieskiej. Pozyskanie drewna nie jest celem naszych obecnych działań – nie ma charakteru „komercyjnego” – a jedynie nieuniknionym skutkiem prac zapewniających bezpieczeństwo osobom odwiedzającym Puszczę.

Prace zrealizowane przez Nadleśnictwo Białowieża przy Wilczej Trybie spełniały wszystkie wyżej wymienione warunki: były w pełni zgodne z obowiązującymi przepisami, także z postanowieniem TSUE; służyły zapewnieniu bezpieczeństwa publicznego; przeprowadzono je według rekomendacji wspomnianego zespołu ekspertów przy dyrektorze regionalnym Lasów Państwowych w Białymstoku; w ich toku usunięto tylko drzewa stwarzające zagrożenie dla ludzi. Nie były to żadne „rębnie” i nie doszło do żadnego „zniszczenia” lub „degradacji” siedlisk. Po zabezpieczeniu drogi pozostał przy niej stojący starodrzew, co widać doskonale także na zdjęciach zamieszczonych przez aktywistów w ich „Raporcie…”, nawet na jego okładce (sic!). Powtarzam, w zdecydowanej większość tamtejsze drzewostany nie zostały w ogóle poddane ingerencji. Sugerowanie przez autorów „Raportu…”, że leśnicy tworzą „zręby”, że pozbawiają drzew znaczną powierzchnię puszczańską, a zarazem przemilczenie tego, jak ograniczona była i jest ich ingerencja, że w miejscu prac zabezpieczających nadal jest cenny drzewostan, a po krótkim czasie po pracy maszyn nie pozostanie tam ślad, to wielkie nadużycie.

Na potwierdzenie załączam serię przykładowych zdjęć wykonanych przez pracowników Nadleśnictwa Białowieża w wydzieleniach 311Da, 311Dc, 312Cc i 338Ba, gdzie prowadzono prace zabezpieczające – już po zakończeniu tych prac. Zdjęcia, które wykonano już jesienią, wyglądają oczywiście inaczej niż te wykonane wiosną lub latem - laik być może uzna szary, mokry i bezlistny obraz późnojesiennego lasu za „gorszy”. Biorąc poprawkę na tę kwestię estetyczną, zależną wyłącznie od naturalnego cyklu wegetacyjnego, widać, że w każdym przypadku nasza ingerencja była ograniczona, dotyczyła zabezpieczenia ścieżek i dróg, a po wykonaniu prac las nie zniknął z tych miejsc.

Dla potwierdzenia, że prace wykonane przy Wilczej Trybie służyły zapewnieniu bezpieczeństwa publicznego, a ich lokalizacja była uzasadniona, wystarczy posłużyć się zamieszczoną przez aktywistów w „Raporcie…” mapką 

mapa1.jpg

i nałożyć na nią ważniejsze ścieżki i drogi biegnące przez tę część Puszczy (grube czarne linie) oraz warstwę pokazującą dokładne rozmieszczenie wszystkich martwych stojących tam drzew (czerwone kropki) w sierpniu 2016 r., ustalone na podstawie skaningu w ramach projektu ForBioSensing, prowadzonego w Puszczy Białowieskiej przez zespół dr K. Stereńczaka z Instytutu Badawczego Leśnictwa.

mapa2.png


Na wyniki uzyskiwane w tym projekcie powołują się często same NGO i ich nie kwestionują. Oczywiście od minionego roku liczba martwych drzew, głównie świerków, w tej okolicy znacznie wzrosła, ale na tę chwilę to najświeższe dostępne dane z tego monitoringu. Już to wystarczy do potwierdzenia, że prace w okolicy Wilczej Tryby nadleśnictwo prowadziło rzeczywiście w celu zabezpieczenia szlaków komunikacyjnych i że istniały tam duże skupiska stojących martwych drzew.

Co więcej, przez Wilczą Trybę prowadzi m.in. szlak nordic walking, stanowiący część puszczańskiej sieci tras Nordic Walking Park (gruba czarna linia na mapie nr 3), jest też ona popularną trasą łączącą tzw. Dąbrowę z Drogą Narewkowską.

mapa3.png


W kwestii szerokości stref objętych cięciami ze względów bezpieczeństwa, co podnoszą autorzy „Raportu…”, nie jest możliwe przyjęcie sztywnej, ustalonej odległości od drogi bez związku z konkretną sytuacją w terenie. W każdym przypadku zakres działań jest określany indywidualnie, wchodzi tu w grę nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa turystom lub okolicznym mieszkańcom na samych drogach, ale także na przykład robotnikom leśnym, którzy w pobliżu mają wykonywać określone czynności. Nawet instrukcja BHP zaleca w takich wypadkach zachowanie strefy bezpieczeństwa o szerokości dwóch wysokości drzewostanu. Nie sposób przy tym odnieść się do konkretnych liczb podawanych w „Raporcie…”, nie wiedząc od jakiego do jakiego punktu były mierzone te odległości (choćby w miejscu prac prowadzonych na skrzyżowaniach ścieżek lub w drzewostanie pomiędzy równoległymi ścieżkami).

Drzew innych gatunków niż świerk przy Wilczej Trybie pozyskano w marcu 10,49 m3. Nie ma w tym nic dziwnego, bowiem do czasu postanowienia wiceprezesa TSUE z 27 lipca br. nadleśnictwo realizowało obowiązujące Plan Urządzenia Lasu i Plan Zadań Ochronnych dla Obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska PLC200004, które przewidują zabiegi w różnych drzewostanach. Od chwili ustanowienia środka zabezpieczającego usuwamy tylko drzewa w ramach zapewniania bezpieczeństwa publicznego. Sporadycznie są to oczywiście drzewa innych gatunków, jeśli np. zostały złamane przez upadające świerki itp. W takiej sytuacji po ścięciu pozostawiamy je w lesie do naturalnego rozkładu.

Jeśli chodzi o sprawdzanie zasiedlenia drewna przez larwy zgniotka cynobrowego, Nadleśnictwo Białowieża kilkukrotnie, w obecności eksperta z Zakładu Lasów Naturalnych Instytutu Badawczego Leśnictwa w Białowieży, przeprowadzało wyrywkowe weryfikację. W przypadkach, gdy stwierdzano obecność larw gatunków chronionych, drewno było pozostawiane w lesie do naturalnego rozkładu. Proszę też pamiętać o wynikach największej w historii inwentaryzacji bogactwa przyrodniczego całej Puszczy Białowieskiej, w toku której liczebność np. zgniotka cynobrowego oszacowano na ponad 3,1 mln osobników, a ponurka Schneidera – na blisko 445 tys. osobników, przy czym ich liczne skupiska potwierdzono w całej praktycznie Puszczy, zarówno na terenie parku narodowego, jak i nadleśnictw (rezerwatów, powierzchni referencyjnych, drzewostanów „gospodarczych”). Niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa publicznego działania leśników nie stanowią żadnego zagrożenia dla bytu, stabilności czy rozwoju populacji chronionych gatunków w Puszczy, których stan jest bardzo dobry. Notabene, jeśli autorzy „Raportu…” posiadali wiedzę o jednym miejscu występowania dzięcioła trójpalczastego, jednym sóweczki i kilku zgniotka oraz ponurka, o czym piszą, powinni byli zgłosić to nadleśnictwu lub RDOŚ w Białymstoku, aby dać nam szansę w szczególny sposób zadbać o środki ostrożności w tych lokalizacjach.

Jako kolejny zarzut „Raport…” przedstawia pozostawianie wysokich pni ścinanych drzew po pracy harwesterów. Tymczasem takie postępowanie, zgodnie ze stanowiskiem Rady Naukowej Leśnictwa, zwiększa ilość martwego drewna w lesie, a przez warunki do utrzymania lub zwiększania różnorodności biologicznej, stwarzając warunki bytowania dla gatunków porostów i owadów charakterystycznych dla martwego drewna stojącego. Zresztą postępowanie takie sugerował swego czasu w jednej z publicznych wypowiedzi jeden z autorów „Raportu…”, Adam Bohdan.

Co do stanu dróg leśnych i linii podziału powierzchniowego w kontekście pracy harwesterów i forwarderów, Nadleśnictwo Białowieża podnosiło tę kwestię w piśmie skierowanym do RDLP w Białymstoku. Nie zmienia to faktu, że zastosowanie ciężkiego sprzętu było jak najbardziej uzasadnione – użycie maszyn zapewniło bezpieczeństwo osób wykonujących prace zabezpieczające szlaki w Puszczy. Jak informowali pracownicy, kilkakrotnie czubki ścinanych drzew łamały się i spadały na kabiny maszyn, specjalnie wzmacniane właśnie po to, by chronić operatora. Pilarz w takim przypadku doznałby w najlepszym razie znacznego uszczerbku na zdrowiu. Stosowanie najbardziej bezpiecznej dostępnej technologii prac zaleca Kodeks Pracy w art. 207 § 2, nakazując pracodawcy „chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki”.

Jak wynika z „Raportu…”, dotyczy on konkretnie Wilczej Tryby (zwanej też Drogą Wilczą) na terenie Nadleśnictwa Białowieża. Przywołano w nim jednak pododdziały o numerach 763B, 64A, 758D, 764C oraz 96A, 96B, 96C, 96D, które znajdują się na terenie Nadleśnictwa Browsk, jak również np. pododdziały 312Ac i 311Bc, co prawda będące w naszym nadleśnictwie, ale nieprzylegające do Drogi Wilczej.

O ile podana w „Raporcie…” średnia ilość martwego drewna w całej Puszczy Białowieskiej nie budzi raczej wątpliwości (mamy podobne informacje), o tyle nie wiadomo, na jakiej podstawie i dla jakiego dokładnie obszaru wyliczono ilość 250-350 m3/ha dla Wilczej Tryby.