Niezwykła historia hodowli bobrów

Jeszcze cztery lata przed wybuchem II wojny światowej w dawnym Nadleśnictwie Bucharzewo (obecnie teren Nadleśnictwa Sieraków) działała hodowla bobrów. Jej pierwszymi lokatorami były kanadyjskie bobry.
28.07.2017 | Roman Tomczak, Nadleśnictwo Sieraków

Jeszcze cztery lata przed wybuchem II wojny światowej w dawnym Nadleśnictwie Bucharzewo (obecnie teren Nadleśnictwa Sieraków) działała hodowla bobrów. Jej pierwszymi lokatorami były kanadyjskie bobry.

Historię tajemniczej hodowli bobrów nad jeziorem Kubek (Nadleśnictwo Sieraków, Leśny Kompleks Promocyjny Puszcza Notecka) odnalazł podleśniczy Roman Tomczak z Nadleśnictwa Sieraków (RDLP w Poznaniu).

W latach 20-tych ubiegłego wieku w Europie bobry należały do gatunku zanikającego. Niegdyś rozpowszechnione, niemal zostały wytępione i tylko w najbardziej niedostępnych bagnach kresów północno-wschodniej Polski żyło jeszcze kilkadziesiąt osobników, ale i tych stopniowo ubywało. Zabijane były przez rybaków i kłusowników.

Więcej o bobrach i ich budowlach

Józef Piłsudski w rozporządzeniu o prawie łowieckim z grudnia 1927 r. w art. 78 usprawnił ochronę tego dużego gryzonia. I tak za zabicie lub usiłowanie schwytania bobra wyznaczono wysokie kary, a mianowicie grzywnę w wysokości 2500 zł, poza tym pół roku więzienia i opłatę wysokości trzykrotnej wartości zwierzęcia. Wprowadzenie kar przyniosło dobre efekty.

Juliusz Ejsmond, poeta, ale i zagorzały myśliwy, redaktor pism łowieckich i wiceprezes Ligii Ochrony Przyrody, szacował, że w  1930 r. w Polsce było 25 kolonii bobrów, składających się z około 100 osobników.

Oprócz wprowadzenia prawnej ochrony bobra, zaczęto także zakładać sztuczne hodowle. Jedną z nich założono niedaleko Jeleńca w Nadleśnictwie Bucharzewo. Hodowla ruszyła nad jeziorem Kubek, na początku była zwana Bobrówką, a później Bobrownią.

O powstaniu Bobrowni w Nadleśnictwie Bucharzewo zdecydował splot wydarzeń, z którym związany był pewien Wielkopolanin - Władysław Janta-Połczyński h. Bończa. Postać niezwykła - leśnik i myśliwy, społecznik, mecenas kultury, pisarz. W międzywojennej Polsce współtworzył prawo łowieckie, pomagał chronić żubry, ratował przed wymarciem bobry. To właśnie on był pomysłodawcą tego przedsięwzięcia i czuwał nad jego realizacją.

W „Kuryerze Literacko-Naukowym” w 1930 r. opisał, dlaczego zaczęto realizować pomysł hodowli tych zwierząt. „Powstanie Bobrówka w nadleśnictwie państwowym Bucharzewo spowodował przypadek. Oto, bowiem w chwili wspaniałomyślnej szczodrobliwości obiecał mi ktoś przed dwoma laty ofiarować dwie pary bobrów, które mu ktoś darował w Norwegii, niezawodnie również w chwili słabości, ja zaś ofiarowałem bobry in majoram patriace ministerstwu rolnictwa”.

Bóbr był również bohaterem tekstu w „Echach Leśnych". 

Rozpoczęto budowę osiedla dla bobrów. Na ten cel ogrodzono 9 ha terenu, gdzie wydzielono zagrody i umieszczono w nich „drewniane domki" dla bobrów. Zbudowano też budynek gospodarczy do przechowywania pokarmu, budynek dla straży, a także domki strażnicze. Z początkiem 1928 r. wszystko był przygotowane na przybycie pierwszych gości.

Kiedy obiecane z Norwegii bobry nie docierały, a sprowadzenie przez ministerstwo bobrów z Polesia się nie powiodło, zniecierpliwiony Władysław Janta-Połczyński zwrócił się do Ministerstwa Rolnictwa o sfinansowanie zakupu bobrów z Kanady.

Wreszcie w listopadzie 1928 r. dowieziono pierwsze dwie pary bobrów kanadyjskich. Zwierzęta łatwo zaaklimatyzowały się w nowym środowisku i już w pierwszym roku jedna z samic urodziła cztery młode.

W 1930 r. Ministerstwo Rolnictwa kupiło kolejne dwie pary, tym razem sprowadzono je z Norwegii. W 1934 r. hodowla liczyła już 19 osobników.

Całego terenu kolonii bobrów pilnowała specjalna straż. Strażnicy pilnowali bramy wjazdowej z napisem „Bobrownia", informując sygnałem trąbki o przyjeździe gości. Ponadto kilka razy na dobę obchodzili cały teren wzdłuż ogrodzenia, sprawdzając czy żadne zwierzę nie próbowało uciec, z drugiej zaś strony pilnowano je przed drapieżnikami i kłusownikami.

W 1932 r. jednemu bobrowi udało się zbiec. O zniknięcie bobra podejrzewano gajowego z Sierakowa, ponieważ nie mógł udowodnić, że zwierzę uciekło. Dzięki gazecie „Ilustracja Polska", która opisała całą historię, zagadka została rozwiązana. Okazało się, że bóbr przepłynął Wartą, a potem Wełną do Rogoźna. Niestety, został zastrzelony przez Paweł Kruger z Rudy pod Rogoźnem. Początkowo mężczyzna twierdził, że strzelał do wydry, lecz śledztwo wykazało, że bobra zastrzelił świadomie. Bóbr ważył 15,5 kg i miał wartość 800 zł. Kłusownik dostał wysoką karę, a bóbr trafił do Oddziału Przyrodniczego Muzeum Wielkopolskiego w Poznaniu.

Obecnie populacja bobra jest szacowana na ponad 90 tys. 

Hodowla bobrów wymagała całodobowej opieki. Bobry potrzebowały jedzenia, ale również budulca do budowania żeremi, gdyż szybko pościnały drzewa w swoich zagrodach. Na co dzień opiekowali się nimi, dokarmiali je i nadzorowali pracownicy zatrudnieni w Nadleśnictwie Bucharzewo.

Hodowla cieszyła się dużym zainteresowaniem, odwiedzali ją naukowcy, leśnicy, politycy, wycieczki szkolne, a nawet pisarze i poeci, szukający na tym „odludziu" weny twórczej. Nocowali oni w małym pokoiku gościnnym w chacie z bali, na bagnach. Po ośmiu latach hodowla została zlikwidowana. Nie wiadomo, jaki był powód jej zamknięcia.

Obecnie dawny teren „Bobrowni" jest unikatowy w skali europejskiej. W 2007 r. ustanowiono tu obszar Natura 2000 Jezioro Kubek. Dzisiaj, w miejscu zagród, są bagna porośnięte olchami i świerkami. Tylko stary zarośnięty fundament chaty z bali, resztki tamy i ukształtowanie terenu świadczą, że było tutaj coś niezwykłego.