Oblicza Ludzi Lasu

przewodnik górski, pilot wycieczek, pasjonat historii leśnictwa, edukator leśny
Brodaty młody mężczyzna w kapeluszu opiera się o betonowy słupek. Nie patrzy w obiektyw, wskazuje na coś palcem, co znajduje się poza kadrem
Bartosz Morawski

Profesja: przewodnik górski - sudecki i beskidzki, pilot wycieczek, pasjonat historii leśnictwa, edukator leśny

Bartosz na co dzień pracuje jako strażnik leśny w Nadleśnictwie Zielona Góra. Jest również blogerem-krajznawcą i autorem projektu „Grube Miejsca, Kudłate Historie”.

Mój związek z lasem trwa od 2009 roku.

Moje ulubione lasy to nadodrzańskie lasy łęgowe i lasy pogórzy.

Las to dla mnie miejsce pracy i odpoczynku. W lesie zawsze można odnaleźć ślady dawnego życia i okruchy przeszłości. Dzięki temu las jest dla mnie miejscem rozwijania i pogłębiania moich pasji – zarówno przyrodniczych jak i historycznych.

Mój związek z lasem najlepiej można określić jako fascynację. Każdego dnia las jest niby taki sam, a jednak tak bardzo inny. Codziennie można znaleźć w nim coś nowego. Uwielbiam o lasach gawędzić, opowiadać turystom o funkcjonowaniu lasu, jego roli w życiu nas wszystkich, pokazywać ludziom pracę leśnika i pozwalać im ten trud zrozumieć. Tak jak cały las. Każda wycieczka pozwala być świadkiem genialnych procesów.   

Do lasu podchodzę jako do świadka przeszłości, dawnych czasów i historii. Niestety niemego świadka - jednak z jego pomocą można przywrócić i opowiedzieć właśnie te niesamowite, dawne historie.

Moją pasją jest gromadzenie artefaktów związanych z leśną historią i opowiadanie o niej. Cechówki, numeratory i klupy wyszlifowane przez dziesiątki dłoni, asygnaty z podpisami, wyblakłe fotografie na których widać ludzi w zielonych mundurach, czy rodziny przed wejściami do leśniczówek – to mój świat. Czytanie o tysiącach nazwisk - pilarzy, zrywkarzy, robotników leśnych, gajowych, podleśniczych, leśniczych, pracowników biura i wielu, wielu innych – jest dla mnie bardzo ważną lekcją. Dzięki poświęceniu i wysiłkowi tych wszystkich leśnych ludzi, często już zapomnianych lub gasnących w mrokach pamięci życiorysów, mam miejsce do życia. I za to jestem im bardzo wdzięczny.