Zimowity witają jesień w Bieszczadach

Wcześniej niż zwykle na bieszczadzkich łąkach zakwitły zimowity jesienne, zapowiadające koniec lata. Kwiaty te często bywają mylone z wiosennymi krokusami.
07.09.2018 | MAGDALENA MISIOROWSKA, RDLP W KROśNIE

Wcześniej niż zwykle na bieszczadzkich łąkach zakwitły zimowity jesienne, zapowiadające koniec lata. Kwiaty te często bywają mylone z wiosennymi krokusami.

Zimowity jesienne (Colchicum autumnale) są podobne do krokusów, ale w odróżnieniu od nich kwitną we wrześniu i październiku. Zapylane są przez trzmiele, pszczoły, muchy i niektóre motyle. Nasiona dojrzewają przez zimę pod ziemią.

Wiosną, kiedy większość roślin kwitnie, ten gatunek owocuje. Latem nadziemny, zielony pęd z 2-3 liśćmi obumiera, aby jesienią znów zakwitnąć.

Beskid Niski, Bieszczady i Pogórze to rejony, w których można jesienią podziwiać lilaróż dywany, utkane przez skupiska kwitnących zimowitów.

Jest to gatunek objęty częściową ochroną gatunkową, zagrożony poprzez niszczenie naturalnych siedlisk oraz bezpośrednio poprzez zbieranie do celów leczniczych i ozdobnych. Po raz pierwszy został objęty ochroną częściową już w 1957 r., a w latach 1995–2014 znajdował się pod ochroną ścisłą.

Należy jednak przestrzec przed tą rośliną, gdyż jest ona bardzo silnie trująca. Zawiera alkaloid o nazwie kolchicyna (stąd jej nazwa łacińska), której już niewielka ilość jest śmiertelna dla człowieka.