Żarłoczny smakosz sosny

Choć wygląda dość nieporadnie, to jest jednym z bardziej żarłocznych szkodników w lesie. Szeliniak sosnowiec to chrząszcz o charakterystycznym ryjku oraz ciekawym ubarwieniu.
08.08.2016 | JADWIGA KUCZYńSKA, NADLEśNICTWO STRZEBIELINO

Choć wygląda dość nieporadnie, to jest jednym z bardziej żarłocznych szkodników w lesie. Szeliniak sosnowiec to chrząszcz o charakterystycznym ryjku oraz ciekawym ubarwieniu.

Jego dość pokaźnych rozmiarów ryjek spowodował, że entomolodzy zakwalifikowali go do rodziny ryjkowcowatych. Szeliniak to chrząszcz o długości 6-15 mm, który upodobał sobie świeże zręby i najmłodsze uprawy. Tam, na korzeniach świeżo ściętych drzew składa jaja. Wylęgające się z nich larwy żerują na korzeniach, wygryzając podłużne chodniki. W przekroju poprzecznym mają one kształt gwiazdy.

Natomiast dorosłe owady ogryzają młodą i świeżą korę. Niestety, nie gardzą nawet trzyletnimi drzewkami iglastymi, niekiedy niszcząc całe połacie nasadzeń. Leśnicy stosują kilka metod zabezpieczenia upraw przed uszkodzeniami, jakie powoduje szeliniak. Jednak najskuteczniejsze są dwa sposoby.

Wprawdzie sosna jest nadal najpowszechniejszym gatunkiem (zajmuje 58,5 proc. powierzchni lasów w Polsce), to z roku na rok przybywa drzewostanów liściastych. W Lasach Państwowych, w latach 1945 – 2014, powierzchnia drzewostanów liściastych wzrosła z 13 do 23,4 proc.

Jednym z nich jest wykładanie świeżych wałków sosnowych z odartą korą. Układa się je na obrzeżu uprawy bądź powierzchni iglastych. Tak przygotowany wałek zwabia zapachem szeliniaka, ochraniając tym samym sadzonki. Rolą leśnika jest sprawdzenie, co kilka dni wszystkich wałków i pozbieranie znajdujących się tam chrząszczy. Jeśli liczebność szeliniaka jest duża, trzeba zwiększyć ilość wyłożonych wałków, a kontrole przeprowadzać nawet codziennie. Wałki spełniają swoją rolę dopóki są świeże. Gdy przeschną, trzeba je wymienić na nowe.

Inną dość specyficzną metodą zabezpieczenia upraw przed szeliniakiem jest tzw. przelegiwanie. Po wycięciu drzewostanu iglastego nie sadzi się od razu młodego lasu, lecz czeka co najmniej 2-3 lata, by przeschły korzenie i pniaki. Nie zwabią wtedy szeliniaków, zatem prawdopodobieństwo żerowania na sadzonkach jest również mniejsze.

W przeszłości stosowano też maczanie korzeni sadzonych drzewek w środku chemicznym bądź oprysk zagrożonych powierzchni. Obecnie w leśnictwie niemal zupełnie odstępuje się od stosowania chemii w lesie.

Co zrobić, gdy mimo działań szeliniak zniszczy uprawę?  Na niektórych powierzchniach natura sama naprawia szkody – pojawiają się siewki, które pochodzą z nasion sąsiadujących z uprawą drzewostanów. Jeśli to nie nastąpi, należy wykonać tzw. poprawki, czyli w miejscu uschniętego drzewka posadzić nowe.