Przemeblowanie lasu
Latem 2006 roku nowo powstałą platformę Twitter rozgrzewały informacje o tym, że Pluton nieodwołalnie utracił status planety, a na Stadionie Olimpijskim w Berlinie jeden niewykorzystany przez Francuzów rzut karny zadecydował o mistrzostwie świata dla Włochów. Gorąco było też w polskich drzewostanach.
Ten i wiele innych, ciekawych artykułów znajdziesz w naszym kwartalniku Echa Leśne
Letnie miesiące tamtego roku były wyjątkowo ciepłe i suche. Szczególnie mocno odczuły to jednolite bory świerkowe Nadleśnictwa Ujsoły w Beskidzie Żywieckim. Wprowadzane od stuleci przez człowieka w miejsce buków i jodeł świerki hodowano głównie w celach gospodarczych i wycinano około 80 roku życia. Sadzonki, jeszcze z czasów panowania Habsburgów, przetrwały rozpad Austro-Węgier, wojny i upadek żelaznej kurtyny, lecz z wiekiem stawały się coraz bardziej wrażliwe na warunki zewnętrzne. Latami nękane przez owady i choroby grzybowe, wystawiane na silne wiatry i ciężar śniegu, nie wytrzymały. Rekordowo suche lato 2006 roku ostatecznie osłabiło piękne jeszcze w latach 90. „smreki”. W następnym roku przyszła gradacja kornika drukarza. Kolejny przyniósł już apogeum rozpadu drzewostanów – w nadleśnictwie usunięto około 365 tys. m sześc. posuszu świerkowego.

Cięcia gniazdowe umożliwiają zmianę składu gatunkowego i różnicowanie struktury lasu w dojrzałych drzewostanach. Fot. Łukasz Gwiździel
Co tam, panie, w klimacie?
Gdy niemal dwie dekady temu beskidzkie świerczyny zaczęły masowo schnąć, wielu komentatorów negowało samo istnienie zjawiska zmiany klimatu. Terminu używano niechętnie, a obserwowane ulewy czy susze traktowano jako chwilowe anomalie pogodowe. Osoby alarmujące o kryzysie określano mianem „zielonych fanatyków”.
Lasy, w których drzewa masowo zamierają, tracą swoje walory. Przebudowa pozwala zachować ważne dla różnych grup społecznych funkcje.
Rekordowy 2006 rok pobiły kolejne lata. Według raportów dekada 2011–2020 była najcieplejszą w historii pomiarów temperatury powierzchni Ziemi. W 2019 roku średnia temperatura na świecie była o ponad 1 stop. C wyższa niż przed epoką przemysłową. Trzy lata później uznana za najszybciej ocieplający się kontynent Europa zmagała się z bezprecedensową suszą. Dwanaście miesięcy poprzedzające koniec 2023 roku naukowcy z Programu Copernicus określili jako najcieplejsze od co najmniej 125 tys. lat. Ostatni rekord pobiliśmy w 2024 roku – średnia temperatura była już o 1,5 stop. C wyższa niż w epoce przedindustrialnej.
Tempo zmian przyspiesza. Po raz pierwszy w historii możemy doświadczać skutków procesów, które niegdyś zachodziły na przestrzeni setek, a nawet tysięcy lat. Naukowcy coraz częściej apelują, by mówić o „kryzysie klimatycznym” lub „katastrofie klimatycznej”. Międzynarodowe agendy, w tym Europejska Agencja Środowiskowa, alarmują, że skutki zmiany klimatu to dziś jedno z największych zagrożeń społecznych, gospodarczych i środowiskowych.
Dorodne, wiekowe drzewa, które podziwiamy, kiełkowały i dojrzewały w odmiennych warunkach niż te, z którymi mierzą się obecnie. My sami przestaliśmy negować zmianę klimatu jako zjawisko i coraz częściej myślimy o tym, jak zminimalizować negatywne skutki.
Zmianę składu gatunkowego i różnicowanie struktury lasu można planować również w dojrzałych drzewostanach. Dobrym przykładem jest stosowanie cięć gniazdowych.
Leśnicy z Nadleśnictwa Gniewkowo (RDLP w Toruniu) w rosnącym w leśnictwie Balczewo drzewostanie brzozowym usunęli drzewa grupowo, tworząc niewielkie gniazda. W miejscach po usuniętych brzozach posadzone zostaną buki i dęby, co zwiększy różnorodność biologiczną i stabilność drzewostanu.
Wielka wędrówka
Usychające świerki w beskidzkich lasach to tylko jeden ze smutnych obrazów zmiany klimatu. Suche, gorące lata i bezśnieżne zimy istotnie wpływają na stan i skład gatunkowy lasów. Zamierają sosny nękane przez jemiołę i korniki, a dęby cierpią z powodu obniżenia poziomu wód gruntowych. Naukowcy prognozują, że niektóre gatunki drzew znikną z polskich lasów, a ich miejsce zajmą inne – czasem zupełnie nieoczywiste. Czy jako społeczeństwo przyzwyczajone do mazowieckich sośnin czy podlaskich borów świerkowych jesteśmy na to gotowi?
Ujsolscy leśnicy wspominają, że jeszcze w latach 80. XX wieku powszechnie wieszczono zamarcie jodły. Tymczasem sytuacja odwróciła się dekadę później – gatunek świetnie odnawia się samosiewem i dziś można podziwiać udane młodniki. Jodła znajduje się na krótkiej liście gatunków uznawanych za beneficjentów zmiany klimatu. Obok niej wymienia się dęby – tam, gdzie to możliwe – jesiony oraz osiki.
– Na zmianie warunków może najwięcej zyskać buk – mówi Cezary Świstak, zastępca dyrektora generalnego Lasów Państwowych ds. zrównoważonej gospodarki leśnej, przez lata związany zawodowo z RDLP w Białymstoku. – Modele naukowe wskazują, że w przyszłości może tworzyć drzewostany na terenie całego kraju, również w północno-wschodniej Polsce, gdzie dotąd dominował świerk – podkreśla.
Świerk otwiera listę gatunków lasotwórczych, które na zmianie klimatu stracą najwięcej. Na przykładzie Puszczy Boreckiej widać, jak wrażliwy jest na obniżenie poziomu wód gruntowych – powoli się stamtąd wycofuje, podczas gdy w pobliskiej, wilgotniejszej Puszczy Rominckiej wciąż dobrze sobie radzi. Zmiany zaszkodzą również sośnie i modrzewiowi.

Zmiana klimatu istotnie wpływa na stan i skład gatunkowy lasów. Cierpi nawet pospolita sosna. Fot. Dominika Nadolna
Zainicjowanie dostosowanego do lokalnych warunków odnowienia lasu i przyspieszenie jego adaptacji do zmiany klimatu umożliwiają różne rodzaje rębni. Nazwa, wywodząca się z historii leśnictwa, bywa myląca – rębnie służą głównie odnowieniu, czyli tworzeniu warunków wzrostu dla przyszłych pokoleń drzew.
Rębnie przerębowe, polegające na usuwaniu pojedynczych drzew, oraz stosowane w litych sośninach rębnie retencyjne inicjują powstawanie zróżnicowanych gatunkowo i przestrzennie drzewostanów, przez co minimalizują ryzyko ich rozpadu.
O stabilności lasów w przyszłości decydują także zabiegi pielęgnacyjne w młodszych wiekiem drzewostanach. Przykładem jest trzebież przekształceniowa, polegająca na promowaniu rosnących pod okapem starszych drzew płatów nalotów i podrostów, które w przyszłości utworzą docelowy drzewostan.
Proces kontrolowany
Czy możemy pozwolić, by wielka wędrówka gatunków przebiegała spontanicznie? Czy warto ryzykować rozpadem drzewostanów, jeśli leśnicy dysponują narzędziami pozwalającymi utrzymać trwałość lasów? Dysponują, a Nadleśnictwo Ujsoły jest tego najlepszym przykładem. Są tu miejsca, gdzie usychające nawet 150-letnie świerczyny szybko zastąpiło odnowienie świerkowe z dużym udziałem buka. Wprowadzone ręką człowieka sadzonki buka ruszyły dynamicznie – w sprzyjających warunkach rosły nawet 1,2 m rocznie. Tam, gdzie to możliwe, jodły odnawiają się naturalnie z pozostawionych nasienników, tworząc płaty młodników uzupełniane bukami. W wielu fragmentach pod okapem zamierających i sukcesywnie usuwanych świerków wzrastają podsadzane jodły i buki, a w miejscach wilgotniejszych – klony jawory.
Przebudowa, czyli wzbogacanie składu gatunkowego i różnicowanie struktury drzewostanów, to polisa ubezpieczeniowa na przyszłość. Lasy, w których drzewa masowo zamierają, tracą swoje walory przyrodnicze, gospodarcze i społeczne. – By zachować wszystkie funkcje lasów, musimy inicjować procesy przebudowy – tłumaczy dyrektor Świstak. Wybór jest prosty: albo biernie obserwować zmiany, które pójdą w nieprzewidywalnym kierunku, albo działać, by zachować ciągłość lasów.
Niesprawiedliwe oceny
Adaptacja drzewostanów do zmiennych warunków, w tym dostosowywanie składu gatunkowego do siedlisk, to proces, na który leśnicy często się powołują i nim chwalą. Nie wszyscy jednak w pełni rozumieją te działania. We wrześniu tego roku Najwyższa Izba Kontroli w raporcie wskazała, że dostrzegalny jest brak znaczących efektów przebudowy gatunkowej lasów i dostosowania drzewostanów do zmiany klimatycznej. Kontrolerzy zarzucili leśnikom niewystarczające zmniejszenie udziału gatunków panujących, zwłaszcza sosny, modrzewia i świerka, oraz minimalny wzrost przeciętnego wieku drzewostanów. Ponadto skierowali do leśników zarzut o zwiększeniu pozyskania przy jednoczesnym spadku zalesień. Problemem jest jednak malejąca liczba gruntów porolnych możliwych do zalesiania – po sukcesie akcji powojennych zasoby takich terenów szybko się kurczyły, a tempo zalesień zaczęło spadać. Powodem nie jest opieszałość leśników, a coraz mniej terenów porolnych, które mogłyby być wykupione przez LP.
Czy z perspektywy kilku badanych przez NIK lat można mówić o sukcesie lub porażce przebudowy? – Nie można oczekiwać efektu z dnia na dzień. Na lasy, ze względu na ich naturalny charakter, należy patrzeć całościowo i w perspektywie dziesięcioleci – argumentuje dyrektor Świstak. Każda wprowadzana w lesie zmiana jest procesem, który rozciąga się na lata. – Jesteśmy elastyczni: reagujemy bieżąco na potrzeby lasu i zachowujemy ciągłość działań. Sądzę, że w tym aspekcie dobrze sobie radzimy – dodaje.
Józef Worek, były wieloletni nadleśniczy Nadleśnictwa Ujsoły, wspominał, że jego poprzednicy już w latach 60. zaczęli wprowadzać jodłę pod okap świerczyn, przewidując ich pogarszającą się kondycję. – Leśnik musi myśleć długoterminowo – a my zbieramy owoce tamtych decyzji dopiero teraz – mówił. Przebudowa musi być działaniem przemyślanym, mieć sens i nie polegać jedynie na sukcesywnym usuwaniu drzew zamierających.
Na nowych zasadach
Coraz pilniejsza staje się przebudowa sośnin na nizinach, zwłaszcza tych z powojennego zalesiania gruntów porolnych. Sukcesem mogą się pochwalić leśnicy z Nadleśnictwa Lipka (RDLP w Pile). Na przejętych 70 lat temu ugorach (teren leśnictwa Osowo) posadzono sosny, które po trzech dekadach zaczęły zamierać. Leśnicy przerzedzili drzewa, a pod ich okapem posadzili buki – dziś tworzące gęste drugie piętro drzewostanu.
Dorosłe sosny są dzięki temu zdrowsze i silniejsze, siedlisko stało się żyźniejsze, uległy poprawie warunki wodne. Tutaj przebudowę rozpoczęto przed osiągnięciem przez drzewa wieku rębności, w ramach trzebieży.
Każde działanie leśników regulują Zasady hodowli lasu. Powstało już osiem wersji dokumentu, ostatnia w 2023 roku, i od tego czasu nie zmieniły się co prawda wymagania siedliskowe sosny czy dębów, ale otoczenie społeczne lasów i natężenie zjawisk ekstremalnych. – Coraz częściej obserwujemy huraganowe wiatry, susze, gradacje owadów i choroby grzybowe. Równocześnie rośnie znaczenie funkcji społecznych lasu – mówi prof. dr hab. Stanisław Drozdowski z Katedry Hodowli Lasu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. – Szukamy rozwiązań zwiększających odporność lasów i umożliwiających pełnienie wielu funkcji jednocześnie. A to wymaga modyfikacji sposobów zagospodarowania – twierdzi.
Profesor uczestniczył w opracowywaniu najnowszych zasad hodowli lasu. – Przy nowelizacji uwzględnialiśmy nie tylko zmiany warunków klimatycznych: jest cieplej, wydłuża się sezon wegetacyjny, drzewa mają mniejszy dostęp do wody, ale i społeczne – mówi. Podkreśla, że zmiana klimatu od zawsze wiązała się ze zmianami w świecie roślin. – Liczmy na to, że w genach naszych drzew przystosowanych do klimatu przejściowego został ślad, który umożliwi przetrwanie współczesnych zmian – opowiada. A te następują w szalonym tempie.
Dyrektor Świstak dodaje, że aby rozproszyć ryzyko rozpadu drzewostanów i sprostać oczekiwaniom społecznym, leśnicy dodali sposób użytkowania rębnego, którego obowiązujące zasady hodowli lasu jeszcze nie uwzględniają. – Między innymi rębnię retencyjną, pozwalającą na zwiększanie różnorodności dzięki zachowaniu na powierzchniach płatów odnowień naturalnych, kęp starodrzewów czy drzew biocenotycznych, na przykład dziuplastych. Ważne jest też rozpoczynanie przebudowy jeszcze przed osiągnięciem wieku rębności drzewostanu – wylicza Świstak.
Leśnicy i naukowcy mają kłopot ze znalezieniem jednego modelu, który z dużym prawdopodobieństwem odpowie na pytanie, jak będą wyglądały lasy za 30, 50 czy za 100 lat. – Nasze zadanie polega na obserwacji i reagowaniu – przez przebudowę, stosowanie złożonych rębni czy wydłużanie okresów odnowienia – mówi Świstak. Jednym z kluczowych narzędzi jest jak najczęstsze wykorzystywanie odnowienia naturalnego – drzewka z samosiewu lepiej dostosowują się do lokalnych warunków.
Źródło: Echa Leśne 04/2025




