Poturbowany bielik jest już wolny

Młody samiec bielika został uratowany przez leśników z Nadleśnictwa Tuczno (RDLP w Pile). Ptak został już wypuszczony.
28.06.2016 | NADLEśNICTWO TUCZNO

Młody samiec bielika został uratowany przez leśników z Nadleśnictwa Tuczno (RDLP w Pile). Ptak został już wypuszczony.

Żerujące na padlinie bieliki zauważył Sylwester Olszewski, łowczy koła łowieckiego „Sokół Wałcz”. Gdy się zbliżył, jeden z bielików odleciał, natomiast drugi nie mógł się nawet podnieść. O całym zajściu zostali poinformowani leśnicy z Nadleśnictwa Tuczno. Na miejsce przyjechał Zbigniew Gradek, inżynier nadzoru z nadleśnictwa.

Stan bielika cały czas się pogarszał. Ptak został natychmiast przewieziony do trzcianeckiej lecznicy zwierząt. Tam przeszedł gruntowne badania. Na szczęście zwierzę nie zostało postrzelone ani nie miało uszkodzonych kości. Ptak był trochę pokiereszowany, nie wykluczone, że rany powstały w trakcie sprzeczki z drugim bielikiem. Ptak dostał zastrzyki na wzmocnienie i trafił pod opiekę inżyniera nadzoru.

Leśnik cały czas był w kontakcie z lekarzami weterynarii, także terapia nieszczęśnika była prowadzona pod nadzorem specjalisty. O incydencie został również poinformowany Komitet Ochrony Orłów.

Obejrzyj film z akcji ratunkowej bielika.

Bielik, któremu Zbigniew Gradek dał na imię Sylwan, dopiero po paru dniach zaczął odzyskiwać siły. Kiedy Sylwan był już na tyle mocny, został zważony (4,1 kg) i zmierzony (rozpiętość skrzydeł 2,20 m). Bielika wypuszczono w okolicy, w której kilka dni wcześniej został znaleziony.

Gdyby nie interwencja łowczego, pomoc leśnika i weterynarzy, jego historia skończyłaby się dużo gorzej. Prawdopodobnie stałby się ofiarą innych drapieżników lub wałęsających się psów.

To nie jedyny bielik, który zawdzięcza życie leśnikom. W ciągu ostatnich kilku dni pracownicy Lasów Państwowych dwukrotnie zaopiekowali się rannymi ptakami (na terenie nadleśnictw: Dąbrowa i Piotrków).