Cudowna broń Hitlera odnaleziona w Nadleśnictwie Tuszyma
Sensacyjne odkrycie w Nadleśnictwie Tuszyma. Odnaleziono tam fragmenty słynnej rakiety V-2, zwanej cudowną bronią Hitlera. Wydobyte z ziemi szczątki są niemym świadkiem wydarzeń sprzed lat. Podczas II wojny światowej tutejsi leśnicy monitorowali i sabotowali testy rakiet na poligonie Bizna.
Rakieta została odnaleziona w listopadzie tego roku, z ziemi wydobyto jej kluczowe elementy konstrukcyjne. Wśród znalezisk zidentyfikowano: duży element silnika, głowicę bojową oraz drugi segment rakiety, zawierający precyzyjną aparaturę, w tym żyroskopy oraz butle ze sprężonym powietrzem.
Rakieta została wystrzelona około 80 lat temu na dawnym poligonie artyleryjskim w Bliźnie. Odkrycie to jest dobrą okazją do przypomnienia historii tutejszych leśników, którzy podczas II wojny światowej, ryzykując życie, przyczynili się do złamania jednej z największych tajemnic III Rzeszy.
Leśne akcje wywiadowcze
Tereny obecnego Nadleśnictwa Tuszyma w czasie okupacji znajdowały się w zarządzie niemieckiego Nadleśnictwa Wola Ociecka. To właśnie tamtejsi leśnicy, znając każdy dukt i przesmyk, stali się oczami i uszami Armii Krajowej. Centralną postacią tej konspiracyjnej siatki był nadleśniczy Mieczysław Stachowski (ps. „Sęp”, „Maciej”). Łącząc funkcję nadleśniczego z rolą komendanta placówki AK „Sława” i zastępcy komendanta podobwodu Dębica, zorganizował brawurową akcję wywiadowczą. To jego podwładni zbierali odłamki rozbitych rakiet i elementy sterujące, które następnie – drogą lotniczą – trafiały do Londynu. Efektem ich pracy było zbombardowanie poligonu Blizna przez aliantów i opóźnienie niemieckiego programu rakietowego.

Sukces wywiadowczy opierał się na współpracy wielu odważnych ludzi: leśniczych i pracowników biura. Szczególną rolę odegrał Władysław Żątowski (leśniczy w Przecławiu), którego biegła znajomość języka niemieckiego pozwalała na zdobywanie bezcennych informacji bezpośrednio od okupanta. Nieocenioną pomoc niósł też Józef Cempla – student zatrudniony przez Niemców do kreślenia map poligonu, których kopie potajemnie przekazywał AK.
Schronienie dla partyzantów
W terenie działali ofiarni gajowi. Leśniczówki, takie jak ta nieistniejąca już w Korzeniowie, stawały się punktami kontaktowymi i schronieniem dla partyzantów z oddziału „Kartacz” – często w tym samym czasie, gdy na dole w kancelarii przyjmowano Niemców.
Odnalezione szczątki V-2 przypominają również o ofierze, jaką ponieśli leśnicy. Henryk Augustynowicz, leśniczy z Niwisk, zaangażowany w zbieranie części rakiet, zapłacił za swoją działalność najwyższą cenę – zginął w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. Los nie oszczędził również nadleśniczego Stachowskiego. Po wojnie został aresztowany przez NKWD i zesłany do Rosji. Wrócił do kraju ze zniszczonym zdrowiem, by resztę życia spędzić na Dolnym Śląsku, z dala od lasów, o które walczył.




