Cały ten eksport - kto sprzedaje drewno do Chin?
Branża drzewna domaga się ograniczenia czy wręcz zakazu eksportu polskiego drewna poza Unię Europejską. Politycy pozostają bezczynni, a odpowiedzialność spada na Lasy Państwowe. Czy słusznie?
Od kilku lat ważnym problemem sektora drzewnego stał się eksport drewna okrągłego z Polski. Nie jest to jednak taka prosta sprawa. Kwestia eksportu ma dwa oblicza. Po pierwsze stanowi realną konkurencję dla krajowego przemysłu przetwórczego. Po drugie, jest elementem działań informacyjnych wymierzonych przeciwko Lasom Państwowym, wpisywany jest w hasła wyborcze i uzgodnienia koalicyjne, a do tego jego zmniejszenie ma wpłynąć na zmniejszenie wielkości pozyskania drewna w polskich lasach.
Burza wokół eksportu poza Unię rozpoczęła się 2020 roku, gdy w dzienniku „Puls Biznesu” ukazał się artykuł sponsorowany przez stowarzyszenia drzewne. Z danych uzyskanych w Centrum Analitycznym Izby Administracji Skarbowej wynikało, że w 2019 roku z Polski do Chin wyjechało ponad 4 mln m sześc. kłód tartacznych. Jednak czy liczby te prawidłowo przetworzono i zinterpretowano? Wszystko wskazuje na to (o czym w dalszej części artykułu), że prawdopodobnie w niewłaściwy sposób przeliczono kilogramy (podstawowa jednostka używana w statystyce eksportu drewna) na metry sześcienne.
Lasy Państwowe stoją przed wyzwaniem, aby ograniczyć zakupy drewna przez przetwórców surowca zlokalizowanych poza granicami Polski.
Artykuł ten wywołał jednak lawinę pomysłów i komentarzy. Domagano się zatrzymania eksportu drewna z Polski, o wszystko obwiniano błędną politykę sprzedażową LP oraz nadmierne pozyskiwanie surowca.
Eksporter czy producent?
Eksport to transfer towaru poza granicę kraju, w którym zostały wytworzone dane dobra, oraz poza jurysdykcję krajowych władz celnych. W przypadku państw członkowskich Unii Europejskiej, w tym Polski, sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Pojęcie eksportu reguluje art. 2 pkt 8 polskiej ustawy o VAT, zgodnie z którym jest to potwierdzona przez urząd celny dostawa towarów wysyłanych lub transportowanych z terytorium naszego kraju poza obszar Unii Europejskiej.
Drewno okrągłe to surowiec poddany podstawowej obróbce – okrzesano gałęzie i przycięto wierzchołki, ale jego pierwotna forma została zachowana (pozyskany w stanie okrągłym, z zachowaniem kształtu pobocznicy, z dopuszczeniem uszkodzeń mechanicznych). Drewno okrągłe, w zależności od wymiarów i cech jakościowych, dzielimy na:
- wielkowymiarowe, czyli takie, którego średnica górna (cieńszego końca) bez kory wynosi co najmniej 14 cm,
- średniowymiarowe, którego średnica górna bez kory wynosi od 5 cm,;
- małowymiarowe (przemysłowe oraz opałowe) o średnicy dolnej (w grubszym końcu) do 5 cm bez kory lub 7 cm w korze.
Drewno wielkowymiarowe wyrabiane jest w postaci dłużyc (od 6,1 m), kłód (1,0–6,0 m), natomiast drewno okrągłe średniowymiarowe w postaci dłużyc (od 6,1 m) i wałków (0,5–6,0 m).
Jako członek Unii Europejskiej Polska zobowiązała się do przestrzegania prawa unijnego, w tym do zasad swobodnego przepływu towarów, o czym mówi Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Sprzedaż towarów do krajów członkowskich to tzw. sprzedaż wewnątrzwspólnotowa. Różni się od eksportu tym, że kraje członkowskie nie stosują wobec niej ceł i innych ograniczeń, o których mówi TFUE.
Obie formy transportu towarów poza granice kraju mają różne nazewnictwo i podstawy prawne, chociaż dla ułatwienia można nazywać je eksportem.
Lasy Państwowe nie są eksporterem, lecz producentem. Nie podejmują żadnych działań, których celem jest opuszczenie przez towar, czyli drewno, granic UE. Oczywiście, wśród klientów LP znajdują się firmy, które deklarują, że będą przetwarzać nabywane drewno poza granicami Polski. Nie stanowią jednak więcej niż 5 proc. nabywców i nie jest prawdą, że ich udział w rynku rośnie.
W dwóch kierunkach
Jak zatem wygląda sprzedaż drewna klientom zagranicznym z punktu widzenia Lasów Państwowych? Nabywcy zagraniczni podlegają innym przepisom podatkowym, dlatego w LP wyodrębniono odrębne kody dla umów i faktur, z których „18” oznacza eksport, a „19” – dostawę wewnątrzwspólnotową. Sprzedaż drewna firmom zagranicznym zwiększyła się w 2017 roku, czyli po huraganie stulecia. Było to logiczne, gdyż wbrew deklaracjom krajowego przemysłu nie było możliwe w tak krótkim czasie przerobić prawie 10 mln m sześc. drewna. W rekordowym roku 2018 zagraniczni kontrahenci nabyli blisko 2,5 mln m sześc. surowca, z czego 1,4 mln m sześc. stanowiło drewno średniowymiarowe. Nabywcy spoza UE odebrali wówczas niecałe 130 tys. m sześc. surowca bezpośrednio od LP.

Od 2019 roku sprzedaż firmom zagranicznym spada, a w 2020 roku była rekordowo niska, biorąc pod uwagę ostatnie dziesięciolecie. Widać zatem, że przedsiębiorstwa dopuszczone do „drzewnego tortu” po huraganie nie zagościły na dłużej na krajowym rynku i nie stały się w większości stałymi klientami LP. Były to zakupy wynikające z nadarzającej się okazji, a straszenie wykupem polskiego drewna przez zagraniczne firmy nie ma racjonalnych podstaw.

Kod prawdę powie
Trzeba pamiętać, że dane zgromadzone przez Lasy Państwowe nie dotyczą eksportu drewna, lecz jego sprzedaży przez jednostki organizacyjne LP. Informacje o przepływie towarów gromadzi Krajowa Administracja Skarbowa (KAS). Dane te są cyklicznie przekazywane do Głównego Urzędu Statystycznego, który umieszcza je na przykład w Roczniku Statystycznym Leśnictwa. Pod egidą GUS prowadzona jest także platforma analityczna Dziedzinowe Bazy Wiedzy (https://dbw.stat.gov.pl), która prezentuje dane o obrotach handlowych. Portal pozwala na samodzielne opracowywanie raportów, zatem jeśli ktoś jest zainteresowany, może sprawdzić obroty handlowe z dowolnym krajem, nawet z Azerbejdżanem.
Dane o obrotach handlowych są prezentowane według Nomenklatury scalonej (ang. Combined Nomenclature), czyli tzw. kodów CN. Są to usystematyzowane klasyfikacje towarów wykorzystywane do ustalenia odpowiedniego cła. Kody składają się ośmiu znaków. Pierwsze dwie cyfry oznaczają dział (dla drewna jest to numer 44), kolejne numery mniejsze podzbiory (4401 – drewno opałowe, 4403 – drewno surowe), aż do pełnych ośmiu znaków. Ośmioznakowa klasyfikacja towaru jest jednak obarczona subiektywną oceną zgłaszającego w urzędzie celnym, a to może zniekształcić analizy.
Co ważne, dane z KAS oraz na portalu DBW są prezentowane w kilogramach. Roczniki statystyczne GUS podają już dane zaokrąglone do pełnych ton. Statystyki dotyczące eksportu drewna okrągłego prezentowane np. przez Faostat lub Eurostat są z kolei wykazywane w metrach sześciennych. Następuje więc zamiana masy (wagi) na miąższość – przyjmuje się około 700 kg na m szesć. dla drewna iglastego i 800 kg na m szesć. dla liściastego.
Nagła zmiana trendu
Warto również prześledzić bilans obrotów handlowych, czyli różnicy między eksportem a importem, na przestrzeni ostatnich lat dla drewna okrągłego o kodzie CN 4403 (zgodnie z kodem jest to drewno surowe, czyli niepoddane żadnej obróbce). W latach 2012–2016 bilans obrotu był zbliżony do zera, czyli podobne ilości drewna okrągłego były importowane do Polski co eksportowane z naszego kraju. Różnice dotyczą jakości oraz rodzaju – na przykład do Polski importuje się drewno liściaste, a eksportuje iglaste (wybrane sortymenty). Warto przy tym pamiętać, że pozyskanie drewna odbywa się nie tylko w LP, lecz także np. w lasach prywatnych i parkach narodowych, skąd również może być eksportowane.
Polska branża drzewna co roku odnotowuje deficyt drewna na poziomie od 3 do 4 mln m sześc. (co można przeliczyć jako od 2,22 do 2,96 mln t). Do Polski importowane jest zarówno drewno iglaste, jak i liściaste, w gatunkach i sortymentach, których mamy obecnie deficyt. Braki te dotyczą w szczególności drewna średniowymiarowego brzozowego oraz wielkowymiarowego dębowego, brzozowego i olszowego, są to gatunki głównie używane do produkcji sklejki. Polska jest największym producentem tego materiału w Europie, a producenci sklejki stoją na czele koalicji chroniącej rynek UE przed importem drewna z Rosji. Z Polski natomiast eksportuje się głównie drewno iglaste wielkowymiarowe kłodowane lub średniowymiarowe oraz liściaste średniowymiarowe. Zatem wymiana handlowa nie dotyczy produktów tożsamych, lecz zupełnie różnych, do zastosowania w innych procesach produkcyjnych. Ograniczenia pozyskania drewna na obszarach, gdzie rosną drzewa liściaste, wraz ze zmniejszeniem eksportu nie doprowadzą zatem do wyrównania braku surowca w kraju.
W latach 2019–2023 z Polski wyeksportowano około 14,3 mln t drewna, a zaimportowano blisko 7,7 mln t. Bilans jest ujemny i wynosi 6,6 mln t, czyli około 9 mln m sześc. drewna. W tym czasie w Polsce pozyskano ponad 200 mln m sześc. drewna. Drewno z Polski wyjechało głównie do Niemiec (5,3 mln t w latach 2019–2023), Słowacji, Czech czy Litwy. O ile jednak sprzedaż drewna do zakładów na terenie UE nie wzbudza tak dużego medialnie zainteresowania, o tyle eksport drewna do Chin – już tak.
Nowy jedwabny szlak
Kiedy do polskich portów zawitali eksporterzy drewna do Państwa Środka? Jest to skorelowane z klęską w 2017 roku oraz innymi zaburzeniami w pozyskaniu drewna w Europie. Czesi i Niemcy od 2018 roku zmagają się z gradacjami owadów (w Czechach pozyskanie drewna z poziomu 17,6 mln m sześc. w 2016 roku w ciągu czterech lat wzrosło do 33,3 mln m sześc.). Wysoka podaż drewna pokornikowego u naszych południowych i zachodnich sąsiadów spowodowała otwarcie nowych łańcuchów dostaw – w naszej części Europy pojawili się eksporterzy surowca do Chin, odkupujący surowiec od jego lokalnych nabywców. Skorzystał na tym również krajowy przewoźnik PKP Cargo, który chwalił się ogromnym wzrostem ilości drewna przewożonego do Chin, dodając, że nie jest to surowiec z Polski, a właśnie od naszych sąsiadów. Nie może zatem dziwić, że duża podaż drewna niemożliwego do skonsumowania przez krajowe przemysły skusiła eksporterów – to jest normalne działanie biznesowe. Nie bez znaczenia dla bilansu handlowego jest też sytuacja w innych krajach, na przykład pożary na Półwyspie Skandynawskim, które powodują wahania cen. Dlatego też krajowi nabywcy decydują się odsprzedawać drewno kolejnym nabywcom, co jest widocznie dla nich opłacalne, skoro nie mają wystarczających sił i środków, aby przetworzyć je w kraju. Takie są prawa rynku.
Strzał obok tarczy
Przedstawione dane jednoznacznie pokazują, że eksport (wraz ze sprzedażą wewnątrzwspólnotową) drewna z Polski, mimo że relatywnie niewielki, nasila się w okresach nadpodaży drewna w naszej części kontynentu. Europa zmaga się z deficytem drewna konstrukcyjnego i nadpodażą drewna najniższej jakości – nie jesteśmy pod tym względem wyjątkowi. Kupujące drewno w Polsce krajowe zakłady drzewne lub zarejestrowani w naszym kraju światowi i europejscy operatorzy następnie odsprzedają je za granicę. Za ten proces nie odpowiadają jednak – jak mogłoby wynikać z większości przekazów medialnych – jednostki organizacyjne LP.
Lasy Państwowe nie mają mocy, by wpłynąć na globalną koniunkturę. Nie jest do tego władny dyrektor generalny LP, a kierowanie petycji do Lasów Państwowych o zakaz eksportu drewna jest strzałem obok tarczy. Korzystna sytuacja na rynkach światowych i duże zapotrzebowanie na drewno są podstawą do wzrostu cen surowca i wykonanych z niego produktów.
Materiał znajdziesz w jesiennych Echach Leśnych
W tej chwili LP stoją przed wyzwaniem, aby ograniczyć zakupy drewna przez przetwórców surowca zlokalizowanych poza granicami Polski. Od kilku lat LP przedstawiają kolejnym rządom propozycje rozwiązań prawnych, które mogłyby ograniczyć eksport drewna nieprzetworzonego z kraju. Ostatnio leśnicy zaproponowali resortowi klimatu zmiany w ustawie o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju oraz ustawie o ochronie konkurencji i konsumentów. W przekazie medialnym Witold Koss, dyrektor generalny LP, podkreślił, że branża drzewna w Polsce wypracowuje 2,5 proc. PKB, co czyni z drewna zasób o charakterze strategicznym. Kolejną propozycją dla rządu jest też wprowadzenie nowego kodu GTU w jednolitym pliku kontrolnym, co pomoże śledzić przepływ towarów związanych z przetwórstwem drzewnym. Czas pokaże, czy działania te będą skuteczne.




