Sarna – miss pola i lasu

Zgrabna, delikatna i subtelna. Długonoga o smukłej szyi. Naturalnie piękna, bez silikonu, botoksu, ostrego makijażu i przypudrowanego noska. Zwinnie przemyka, można powiedzieć płynie pośród morza traw lub oceanu zbóż, zalotnie skubiąc delikatne listki świeżych ziół. Śle aksamitne powabne spojrzenia spod ciemnych rzęs i ma delikatny, choć wciąż nieco wilgotny nosek.
11.08.2016

Zgrabna, delikatna i subtelna. Długonoga o smukłej szyi. Naturalnie piękna, bez silikonu, botoksu, ostrego makijażu i przypudrowanego noska. Zwinnie przemyka, można powiedzieć płynie pośród morza traw lub oceanu zbóż, zalotnie skubiąc delikatne listki świeżych ziół. Śle aksamitne powabne spojrzenia spod ciemnych rzęs i ma delikatny, choć wciąż nieco wilgotny nosek.

Ciemnoruda latem i szarobrunatna zimą. To sarna- nazywana leśną Dianą, jedno z naszych najpiękniejszych dzikich zwierząt. Wcale nie jest żoną jelenia, bo to zupełnie odrębne, choć blisko spokrewnione gatunki. Samiec sarny to nie „mały jelonek”, lecz kozioł lub rogacz. Spotykana w środku lasu zarówna latem jak i srogą zimą

12727.jpg

 

Przystosowuje się do życia w różnych środowiskach. Wytworzył się nawet swoisty podgatunek nazywany sarną polną, która rzadko zagląda do lasu. Samica sarny, czyli koza śle spojrzenie ze środka łanu zbóż

12728.jpg

 

Samiec, czyli rogacz, także czuje się królem bezkresu traw

12730.jpg

 

Są raczej płochliwe i co najwyżej możemy zobaczyć je z daleka, jak leniwie pasą się na skraju lasu lub pośrodku łąki. Najczęściej widzimy je dopiero w czasie ucieczki, gdy zwinnie skaczą wśród traw, zbóż, drzew i zarośli. Mają dobry węch – zapach człowieka wyczuwają na 300-400 m, wzrok podobno najsłabszy pośród jeleniowatych, ale i tak świetny bo wyraźnie widzą na 500 m. Słuch to ich mocna strona. Odgłos kroków, łamanych gałęzi czy rozmowy słyszą z odległości 400-500 m. Bardzo trudno je zatem podejść.

 Ale przy znajomości ich obyczajów, cierpliwości i wytrwałości możemy nawet z niewielkiej odległości z przyjemnością obserwować piękną miss lasu i pola

12731.jpg

 

Przez większość roku sarna prowadzi dość regularny tryb życia , przestrzega ściśle godzin posiłków i korzysta z tych samych ścieżek do codziennych żerowisk, a zatem mając taką wiedzę i cierpliwość, mamy szansę na bliskie spotkanie.

Właśnie kończy się bardzo dogodny czas do obserwacji pięknych kóz i dumnych rogaczy. To ich okres rui, gdy kozły wytarły już o drzewka i krzewy swoje poroże (nazywane parostkami), różnymi znakami, szczególnie zapachowymi oznaczyły granice zajmowanego terytorium i ruszyły w zaloty do saren-kóz. Pilnują swojego terytorium, wystawiając co chwilę głowę spośród zarośli czy zbóż

Gdyby wtargnął do niego jakiś uzbrojony w parostki rywal, z całą bezwzględnością przepędzają go natychmiast. Gdy zachodzi potrzeba, staczają zacięte walki, które czasem kończą się nawet zrogowaniem, czyli śmiercią rywala. Ruja trwa zwykle w lipcu i do połowy sierpnia, czyli właśnie teraz.

Kozy, które poczują „zew natury” zapominają o właściwej im subtelności oraz elegancji i cichym popiskiwaniem oznajmiają gotowość do kontaktu z kozłem. Pisk kozy nazywany mikotem wywabia  z gąszczu lasu czy bezmiaru pól nawet najbardziej ostrożne i doświadczone rogacze. Kozioł usłyszawszy ciche popiskiwanie często reaguje na nie natychmiast i pędzi gwałtownie na spotkanie z kozą, wydając chrapliwie odgłosy. Czasem  ciągnie w jej kierunku jak po sznurku, zapominając o wszelkim niebezpieczeństwie, gotów nawet przewrócić stojącego na drodze człowieka.  Jest to zatem świetna pora na bliskie spotkania z elegancką miss, czyli sarną i ostrożnym, przebiegłym cwaniakiem, czyli rogaczem.  Możemy teraz obserwować je w pełnym słońcu, bo zwykle stare rogacze pojawiają na otwartej przestrzeni tylko o zmroku, chowają się w chaszcze przed wschodem słońca i są bardzo ostrożne.

 

12732.jpg

 

Mój nauczyciel łowiectwa z technikum leśnego Zygmunt Jurczyszyn mawiał, że do podejścia starego rogacza trzeba mieć anielską cierpliwość, wielką mądrość i co najmniej troje oczu: jednym nieustannie obserwujemy rogacza, drugim spoglądamy pod nogi, aby np. nie nadepnąć na suchą gałąź, trzecim wciąż lustrujemy okolicę, aby inne sarny ucieczką nie wystraszyły „naszego” rogacza…

Warto wykorzystać czas sarnich zalotów, aby bliżej poznać piękne sarny, ostrożne rogacze i ich obyczaje. Choć to pozornie często spotykane i pospolite zwierzęta naszych lasów i pól, to ich obserwowanie jest wielką przyjemnością.

Letnie wieczory spędzone na śródleśnej łące, poświęcone na obserwowanie sarnich godów oraz sierpniowej przyrody to znakomity odpoczynek. Wtedy nawet najbardziej „miastowy”, ucywilizowany człowiek może wsłuchać się w rytm natury i  poczuć jej prawdziwą, nieskalaną dzikość. Im niżej nad horyzontem wisi czerwona kula słońca, tym bardziej milkną odgłosy ludzkiego dnia, szumu samochodów, ujadania psów. W zakamarkach łąki unosi się wolno wilgotna mgiełka i tłumi wieczorny hejnał żurawi, krzątaninę dzierzby gąsiorka i dźwięczne nawoływanie trznadla. Gorące powietrze przecina świst bocianich lotek i klekot zadowolonej bocianicy, która w towarzystwie już wyrośniętych młodych czeka na gnieździe. Nawet roje bzyczących i chętnie kąsających insektów nie są w stanie zepsuć nastroju wspaniałego widowiska. Bo gdy z lasu wybiegnie zgrabna miss o wilgotnych oczach, a za nią dumny rogacz w brązowej sukni i wysokich, pięknie uperlonych parostkach rozgrywa się na naszych oczach przyrodnicze misterium. To wszystko dzieje się  tak bardzo blisko, tuż za opłotkami pobliskiej wsi, czasem nieopodal naszego domu

12733.jpg

 

Korzystajmy z pięknych chwil sierpniowych wieczorów i sarniego misterium w otoczeniu polskiej przyrody. Cieszmy do woli nasze oczy widokiem miss pola i lasu, której przecież prawie nie znamy…

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl