Leśniczy został przewodniczącym ale to chyba nie tragedia…

Minęło kilka, dokładnie 10 dni od ostatniego wpisu. Dawno nie było tak długiej przerwy w blogowych zapiskach, ale cóż, wiele się działo!
10.12.2019

Minęło kilka, dokładnie 10 dni od ostatniego wpisu. Dawno nie było tak długiej przerwy w blogowych zapiskach, ale cóż, wiele się działo!

Wspomniałem ostatnio o zjeździe krajowym Związku Leśników Polskich, który został ze względu na pewne komplikacje statutowe zmieniony na zjazd wyborczy. Blisko 150 delegatów z całej Polski podejmowało ważne decyzje i między innymi wybierany był nowy przewodniczący ZLP w RP. Dotychczasowy przewodniczący, Bronisław Sasin, zamierza niebawem wpaść w błogi stan emerytalny i należało wybrać kogoś, kto stanie na czele ponad 11 tysięcznej Braci Leśnej zrzeszonej w ZLP.

 

No i stało się, Wasz leśniczy został nowym przewodniczącym Związku Leśników Polskich w Rzeczpospolitej Polskiej.

13226.jpg

No nie, chyba nie uważacie, że to „tragiedia”? Mam nadzieję, że nie usłyszę jęku zawodu i nie spadnie na mnie lawina tzw. hejtu?

Jestem leśnikiem z ponad 30-letnim stażem pracy w Lasach Państwowych, od wielu lat działam w ZLP, m.in będąc członkiem Rady Krajowej. Długo, bardzo długo zastanawiałem się nad kandydowaniem na najwyższe w związku stanowisko. Jednak z niezrozumiałego nawet dla mnie powodu lubię nowe wyzwania i podjąłem taką decyzję, uzyskując aprobatę zdecydowanej większości delegatów z całego kraju.

Co to oznacza? Sam nie wiem, bo muszę się teraz mocno przeorganizować. Zmienię z pewnością stanowisko pracy, bo nie sposób być leśniczym i jednocześnie kierować tak dużym, ogólnopolskim zrzeszeniem. To odpowiedzialne stanowisko, absorbujące z pewnością wiele czasu i energii. Naturalnie nie oznacza to, że zostanę „bladym, smutnym facetem ze świata polityki”. Od początku mojego świadomego życia, czyli jak ktoś nieco złośliwy może ironicznie zauważyć: „prawie od początku dziejów”, służę przyrodzie i ludziom. Tak już zostanie, bo przyroda jest moją pasją, zupełnie tak samo jak kontakty z ludźmi.

Już następnego dnia po wyborach, podczas drugiego dnia zjazdu krajowego nawiązałem dobre relacje z Dyrektorem Generalnym LP Konradem Tomaszewskim

13227.jpg

Potem uczestniczyłem w naradzie leśnych dyrektorów z całej Polski i w części terenowej, poświęconej szlakom operacyjnym dla harwesterów i forwarderów miałem okazję dodatkowo podumać przy kapliczce naszego Patrona Jana Gwalberta.

13229.jpg

Znałem ją wcześniej tylko z teorii, toteż z przyjemnością podziwiałem na własne oczy kapliczkę zbudowaną na cześć naszego, w zasadzie mało znanego, duchowego opiekuna. Niedawno miałem okazję podziwiać inną, postawioną przez leśników z Nadleśnictwa Zwierzyniec

13230.jpg

Byłem tam we wrześniu, podczas wędrówki po wschodzie naszego pięknego kraju, odwiedzając także zwierzyniecki kościółek na wodzie, również  blisko związany z Janem Gwalbertem.

Poznałem wtedy jak i teraz wielu ciekawych ludzi. Podczas narady podszedł do mnie i rozpoznał „bez pudła” miejscowy nadleśniczy i nieco opowiedział o tym bardzo ciekawym zakątku kraju. Tomasz Sot- nadleśniczy z Puszczy Kozienickiej bardzo bowiem dba o turystyczne udostępnienie lasów turystom. Świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że lasy Puszczy Kozienickiej są jednym z największych, zwartych kompleksów leśnych w centralnej części Polski. Nic dziwnego zatem, że znajdziemy tu wiele ciekawostek i atrakcji turystycznych udostępnionych turystom przez leśników. Tereny Puszczy Kozienickiej były ulubionym terenem polowań Władysława Jagiełły. Powstałe wówczas dworki w Jedlni i Kozienicach były miejscami postojów króla i jego świty podczas podróży lub polowań. Na pamiątkę, bijące w Puszczy źródełko nazwano „Królewskim Źródłem". Legenda głosi, że właśnie tutaj król wielokrotnie gasił swoje pragnienie. Przez ostatnie pół roku to miejsce odwiedziło ok. 50 tysięcy ludzi.

Z racji zbliżających się świąt wielkanocnych złożyliśmy sobie nawzajem życzenia w towarzystwie Św. Franciszka. Także i ten święty, patron przyrodników, ekologów, a zatem także leśników, ma swoje godne miejsce w lasach Nadleśnictwie Kozienice

 13228.jpg

 

Bez obaw zatem, póki co… Leśniczym się jest, a nie tylko bywa, zatem niebawem odezwę się, bo jestem Wam winny opowieść o spotkaniu z krzyżodziobem świerkowym, którego szybko i sprawnie rozpoznaliście na fotografii. Jestem pełen podziwu, bo nie było to łatwe zadanie. Tak samo jak nie będzie łatwo leśniczemu być przewodniczącym… Tymczasem zmykam do ogrodu i czekam na odwiedziny mojego najmilszego pupila- wnuka Juliana.

13231.jpg

 

Leśniczy Jarek –lesniczy@erys.pl