Izery
Autor: tekst i zdjęcie Paweł Fabijański
Jeżeli komuś bardzo zależy na śniegu, powinien jechać w Góry Izerskie. Zimy mamy w kratkę, ale na Hali Izerskiej, za sprawą mikroklimatu, jest wyjątkowo mroźno, a opady obfite — białego puchu nie powinno zabraknąć.
Góry Izerskie to najdalej na zachód wysunięty fragment Sudetów. W większej części leżą w Czechach, natomiast w Polsce mamy dwa dwudziestokilometrowe pasma, rozdzielone głębokimi dolinami rzek Kwisy i Małej Kamiennej: Grzbiet Kamienicki i Wysoki Grzbiet. […]
Krajobraz po klęsce
W latach 70. i 80. XX w. doszło do zamierania lasów świerkowych na olbrzymich przestrzeniach polskiej i czeskiej części Gór Izerskich. Na obszarze ponad 600 km kw. uschło 85 proc. lasów rosnących na wysokości powyżej 800 m n.p.m., a połowa niżej. Był to rezultat zastępowania przez ostatnie 200 lat naturalnych lasów bukowo-jodłowych świerczynami wyhodowanymi z nasion obcego pochodzenia, a także kwaśnych deszczy. Góry Izerskie są regionem o bardzo wysokich opadach i wraz z nimi trafiały tu zanieczyszczenia przemysłowe z okręgów przemysłowych regionu Turoszowa oraz terenów Niemiec i Czech, położonych niedaleko na północny zachód od gór. Po prawie trzydziestu latach o klęsce przypominają widoczne tu i ówdzie uschłe kikuty świerków pozostawionych jako osłona dla młodych drzew. Szedłem przez niekończące się młodniki złożone z niewielkich, ale wystających już ponad głowę brzóz, modrzewi, jodeł, buków, sosen, świerków i innych drzewek. Za pięćdziesiąt lat będzie tu niezła puszcza. Dzięki niskim drzewkom cały czas czułem ciepło słońca, bezcenne w grudniowy dzień w górach. Czas jednak biegł nieubłaganie, jeden z najkrótszych dni w roku kończył się, a ja wciąż szedłem i szedłem. Zrozumiałem, że nie mam szans dotrzeć za dnia do Świeradowa i ruszyłem w dół, do Jakuszyc. Potwierdziła się opinia o Górach Izerskich jako o najbardziej bezludnym i dzikim paśmie Sudetów. Ludzi spotkałem tylko koło schroniska, jelenie widziałem dwukrotnie, ale ich tropów było mnóstwo.
Stolica nart
Jakuszyce to nie metropolia — kilka rozrzuconych domów, w tym leśniczówka, parkingi, stacja narciarska i to, na pierwszy rzut oka, wszystko. Ta miniaturowa miejscowość jest jednak stolicą polskiego narciarstwa biegowego. Na rozległej Polanie Jakuszyckiej i w otaczających ją lasach Nadleśnictwa Szklarska Poręba wytyczono wiele tras biegowych o różnej długości i stopniu trudności. Szlaki prowadzą też na odległą o kilka kilometrów Halę Izerską i łączą się z trasami po czeskiej stronie granicy.
Polana Jakuszycka i sąsiadująca z nią Hala Izerska są ze wszystkich stron otoczone górami przewyższającymi je o kilkaset metrów. Dlatego panuje tu specyficzny, zimny mikroklimat. Przymrozki zdarzają się nawet w lipcu, jest dużo opadów i mało wiatrów. Śnieg zalega bardzo długo.
I tym razem pokrywa śnieżna była tu znacznie grubsza niż w górach, po których chodziłem poprzedniego dnia. Mimo wczesnej pory, już wylegli miłośnicy biegania na nartach. Niektórzy trenowali przełaje, inni — zjazdy i skręty w wytyczonych koleinach. Jak dobrym środkiem transportu są biegówki, przekonałem się podczas marszu w stronę Hali Izerskiej, kiedy co chwilę narciarze mijali mnie, zziajanego piechura.
Jakuszyce starają się o organizację zawodów o puchar świata w narciarstwie biegowym. Być może, już niedługo wystartuje tu Justyna Kowalczyk. […]
- Galeria
-
Zestresowana Polska - raport
