Zmarznięty bielik znalazł schronienie u leśników

Skrajnie wyczerpanego bielika uratowali leśnicy z Nadleśnictwa Giżycko (RDLP w Białymstoku). - W okresie, gdy na dworze śnieg i trzaskający mróz, podczas spacerów po lesie warto rozglądać się uważnie. Może akurat jakieś zwierzę będzie potrzebowało pomocy - mówią.
25.01.2019 | SłAWOMIR KOWALCZYK, NADLEśNICTWO GIżYCKO

Skrajnie wyczerpanego bielika uratowali leśnicy z Nadleśnictwa Giżycko (RDLP w Białymstoku). - W okresie, gdy na dworze śnieg i trzaskający mróz, podczas spacerów po lesie warto rozglądać się uważnie. Może akurat jakieś zwierzę będzie potrzebowało pomocy - mówią.

Gdy 21 stycznia leśniczy wraz z podleśniczym z leśnictwa Malinka (Nadleśnictwo Giżycko) zatrzymywali się na leśnej drodze, aby potwierdzić informację o martwym zaobrączkowanym ptaku, nie wiedzieli jakiego będzie gatunku. We wskazanym miejscu leśnicy zobaczyli młodego bielika. Ze śladów wynikało, że ptak przeleżał w śniegu wiele godzin, gdzie zamarzł na śmierć. Podczas dokładniejszych oględzin okazało się jednak, że tli się w nim iskra życia. Bielik tylko raz delikatnie poruszył powieką. I to była ta chwila, która zadecydowała o jego dalszym losie.

Skrajnie wyczerpanego ptaka leśnicy natychmiast przewieźli do leśniczówki. O bieliku powiadomiono przełożonych w Nadleśnictwie Giżycko oraz Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Olsztynie. Niestety bielik nie dawał oznak życia, dlatego po konsultacjach zrezygnowano z jego przetransportowania do najbliższego ośrodka rehabilitacji.

Mimo to leśniczy zaniósł nieprzytomnego ptaka do ciepłego pomieszczenia i położył na posłaniu z siana. Ptak przeleżał długie godziny skulony. Wieczorem bielik otworzył oczy, ocknął się i zaczął powoli dochodzić do siebie. Młody pacjent przeżył noc, a rankiem odzyskał na tyle siły, że powoli i niezdarnie zaczął się poruszać. Podano mu surowe mięso i wodę.

Samiec w zadziwiającym tempie zaczął odzyskiwać siły, próbował nawet wzbijać się w powietrze. Kolejnego dnia ptak był już w na tyle dobrej kondycji, że, aby dłużej go nie stresować, podjęto decyzję o wypuszczeniu go na wolność. Bielik został wypuszczony 23 stycznia, po dwóch dniach pobytu w leśniczówce.

Lasy leśnictwa Malinka nie są położone wokół dużych zbiorników wodnych, przy których bieliki chętnie budują swoje gniazda. Skąd więc przyleciał nieznajomy ptak? Na szczęście bielik był zaobrączkowany, więc można było ustalić, skąd pochodzi. Na obrączce były napisy w dwóch rzędach: POLAND AX 3954 oraz  3954 AX GDAŃSK.

Za pomocą formularza na stronie Stacji Ornitologicznej Muzeum i Instytutu PAN w Gdańsku, przesłano informację o zaobserwowanym ptaku i numerach z jego obrączki. Skrzydlaty gość leśników pochodził z lęgu z 2018 r. i został zaobrączkowany na terenie Nadleśnictwa Czerwony Dwór (RDLP w Białymstoku).

Według otrzymanych wyliczeń znaleziono go 22 km od gniazda, w którym się wykluł. To całkiem niedaleko od miejsca znalezienia, więc leśnicy z Malinki mogą jeszcze nie raz zobaczyć uratowanego bielika.

Leśnicy apelują o udzielanie pomocy potrzebującym zwierzętom. Wykazu ośrodków rehabilitacji zwierząt znajduje się na stronie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Pomocni mogą też być pracownicy Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska bądź miejscowi leśnicy.