Właściciele porzuconego eternitu złapani

Stertę rakotwórczego eternitu znaleźli leśnicy w lasach Nadleśnictwa Gdańsk. Resztki po remoncie wyrzucono tuż obok pomnika przyrody, ponad stuletniej sosny. Sprawcy nie uniknęli odpowiedzialności.
28.07.2017 | WITOLD CIECHANOWICZ

Stertę rakotwórczego eternitu znaleźli leśnicy w lasach Nadleśnictwa Gdańsk. Resztki po remoncie wyrzucono tuż obok pomnika przyrody, ponad stuletniej sosny. Sprawcy nie uniknęli odpowiedzialności.

Złapanie sprawców nie było łatwe. Wśród śmieci nie udało się znaleźć żadnych wskazówek, które w łatwy sposób identyfikowałyby winnych, np. faktur czy zaadresowanych kopert. W okolicy nie było też żadnej kamery monitoringu. Strażnikom udało się jednak zidentyfikować sprawców, choć nie chcą zdradzić w jaki sposób.

Mężczyźni przekonali się, że nie opłaca się wywozić śmieci do lasu. Koszt oddania znalezionej sterty azbestu do zakładu utylizacyjnego wyniósł zaledwie 128 zł. Oni natomiast, poza kosztami utylizacji, zapłacili dwa mandaty po 1000 zł oraz pokryli koszty uprzątnięcia i transportu śmieci.

Walka z plagą śmieci to wyzwanie dla leśników, zwłaszcza w Trójmieście, gdzie duży kompleks leśny jest zapleczem rekreacyjnym dla milionowej miejskiej aglomeracji. Tamtejsi leśnicy wydają rocznie niemal 150 tys. zł na sprzątanie śmieci. A jest co sprzątać. Tylko w ubiegłym roku z lasu wyjechało 16 dużych ciężarówek z odpadami (130 ton). Straż Leśna nie pozostaje bezczynna - nałożyła ponad 20 mandatów w średniej wysokości 500 zł.

Leśnicy apelują o zgłaszanie im odnalezionych w lesie śmieci z podaniem dokładnej lokalizacji. Może się okazać, że służby leśne o nich jeszcze nie wiedzą, a taki sygnał przyspieszy uprzątnięcie. Proszą też o dokumentowanie (np. za pomocą telefonów komórkowych) wyrzucania śmieci do lasu. Zdjęcie samochodu z tablicą rejestracyjną znacznie ułatwi ujęcie i ukaranie sprawcy. Kamery monitoringu leśnego i pracownicy służby leśnej nie mogą być wszędzie. Pomóżmy w walce o czyste lasy.