Tajemnice jeży w „Echach Leśnych”

W tym numerze „Ech Leśnych” czytelnicy znajdą tekst o bohaterze jesieni, czyli jeżu.
06.10.2016 | Adam Robiński

W tym numerze „Ech Leśnych” czytelnicy znajdą tekst o bohaterze jesieni, czyli jeżu.

Na początku Adam Robiński, autor tekstu pozbawia czytelników złudzeń, co do natury jeży. Te małe, kolczaste ssaki wcale nie jedzą jabłek. Znacznie częściej w ich menu można znaleźć ślimaki, dżdżownice, owady, a nawet drobne ssaki i ptasie jaja.

Co ciekawe, jak wyjaśnia Adam Robiński Polska jest na jeżowej mapie Europy miejscem szczególnym – to przez zachodnią część jej terytorium przebiega granica występowania dwóch gatunków kolczastych, nocnych łowców: zachodniego i wschodniego. Jeśli więc natkniemy się na niego w Sudetach, na Dolnym Śląsku, w zachodniej części Wielkopolski lub na zachodnim Pomorzu, możemy być pewni, że mamy do czynienia z tym pierwszym (Erinaceus europaeus). Jeśli spotkamy go na pozostałej części terytorium Polski - to z drugim (Erinaceus roumanicus). Formalnie granicą pozostaje Odra, choć to oczywiście przybliżenie.

Masa ciała dopiero co urodzonego jeża może wynieść raptem 8 gramów!

Jeże często wydają dwa mioty w roku, bo ich ciąża nie przekracza dwóch miesięcy.

Dziko żyjących jeży nie spotkamy ani w Ameryce Północnej, ani w Ameryce Południowej.

Wszystkie gatunki jeżowatych (Erinaceidae) objęte są w Polsce ochroną częściową.

Różnice morfologiczne są drobne, ale zauważalne. Najłatwiej zauważyć je, oglądając brzuch zwierzęcia – u jeża zachodniego jest on zabarwiony na ciemno (szaro lub brązowo), z jeszcze ciemniejszą plamą na sierści, podczas gdy u wschodniego kuzyna rzuca się w oczy spory, biały placek. Trzeba też przyjrzeć pyszczkowi – u jeża zachodniego ma wyraźną ciemną maską.

Prawdziwą wizytówką jeża są oczywiście kolce, czyli przekształcone włosy utworzone z kreatyniny, które zmieniły swoją funkcję z ochraniającej przed utratą ciepła - na obronną.

Kolce są elastyczne, głęboko osadzone w ciele i choć nie ma w nich wcale jadu, ciekawskiemu intruzowi potrafią dać się we znaki - po ukłuciu bardzo ciężko wyjąć je ze skóry. Jest ich kilka tysięcy – od 3,5 tys. u młodego jeża do 5 tys. u dorosłego. Zoolodzy przekonują też, że wyjątkowo duże osobniki mogą ich mieć nawet siedem tysięcy.

Co ciekawe, w cyklu życiowym jeża wyrastają trzy komplety kolców. Z pierwszymi się rodzi. Są białe i mikre, wystają ze skóry na kilka milimetrów. Po kilku godzinach od narodzin sprawiają wrażenie, jakby rosły, jednak to tylko złudzenie – tak naprawdę to zwierzę się kurczy, tracąc zgromadzoną podczas życia płodowego wodę. Już wtedy, w drugiej dobie życia, pomiędzy białymi pojawia się następny garnitur kolców. On z kolei z czasem zastępowany jest przez trzeci, „dorosły” zestaw.

Pobierz i przeczytaj cały artykuł w „Echa Leśnych”.

Gdy jest bezpieczny, wędruje. Jeden, dwa, trzy, cztery kilometry, niemal zawsze w nocy i zawsze na własną rękę. Choć wcale nie jest ślepy, z uwagi na gęsto zarośnięte środowisko życia, oczy jeża narażone są na liczne urazy, nie ma więc co na nich polegać. Zauważa wyłącznie kształty i ruch. I to tylko monochromatycznie – siatkówka oka pozbawiona jest czopków odpowiadających za widzenie barwne.

Dzikie jeże zapadają w hibernację zazwyczaj w październiku, gdy temperatura spada poniżej 10 st. C. Stan taki trwać może nawet pół roku. Czynnikiem decydującym jest oczywiście pogoda i ewentualne anomalie z nią związane. Ale nawet w czasie srogiej zimy sen jeża wcale nie jest ciągły. Przerwy w hibernacji powtarzają się co kilka tygodni. To dla niego śmiertelne ryzyko, ostateczność, wiążąca się najczęściej z koniecznością zmiany gniazda. Może to być zapewniająca schronienie sterta liści czy warstwa mchu.

Oczywiście, z samą hibernacją też wiąże się pewne ryzyko, tym większe im mniej zdąży zwierzę najeść się przed zimą, by zgromadzić w ciele wystarczająco zapas tłuszczu. Jednak główną przyczyną śmiertelności wśród jeży są, po pierwsze, pasożyty, a po drugie - ludzie.

Jeże masowo giną pod kołami naszych samochodów. Najczęściej latem, w ciepłe noce, gdy pokonują największe odległości. Czy jest to trawnik, chodnik, czy jezdnia – nie stanowi dla nich większej różnicy, a gdy poczują się zagrożone, po prostu zastygają w bezruchu. Często też taką nieruchomą, kolczastą kulę da się zaobserwować podczas wieczornego spaceru.