RDLP Gdańsk: Straciliśmy ponad 30 milionów drzew

Z 8220 do blisko 10 100 hektarów wzrosła powierzchnia szkód, które wyrządził ubiegłotygodniowy huragan na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku
22.08.2017 | KATARZYNA KACZMAREK, RZECZNIK PRASOWY RDLP W GDAńSKU

Z 8220 do blisko 10 100 hektarów wzrosła powierzchnia szkód, które wyrządził ubiegłotygodniowy huragan na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku

To od 30 do 36 milionów drzew. Obszar ten ma wielkość największego polskiego jeziora - Śniardwy. Skala zniszczeń już teraz jest porażająca, a niestety wiemy, że na tym się nie skończy. Z powodu rozmiaru kataklizmu wciąż nie byliśmy w stanie dotrzeć do wszystkich powalonych przez wichurę drzewostanów. Dlatego przypuszczamy, że te blisko 10 100 hektarów to wciąż nie wszystko – mówi Marcin Naderza, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. - Wszystkie służby leśne pracowały od ubiegłej soboty niemal non stop. Warunki pracy były jednak tak trudne, że udało się przez tydzień jedynie oczyścić i udrożnić drogi publiczne i przeciwpożarowe prowadzące przez nasze lasy. Pomagaliśmy też służbom ratunkowym w najtrudniejszych i najniebezpieczniejszych pracach przy oczyszczaniu terenów położonych pod zniszczonymi liniami energetycznymi. Dopiero dziś udało nam się wejść do lasów, niestety z powodu ilości powalonych drzew praca idzie bardzo wolno. Rumowisko sięga niekiedy 3-4 metrów wysokości. Dlatego nie możemy na sto procent powiedzieć dziś [poniedziałek 21 sierpnia], że statystyki dotyczące zniszczeń się nie zmienią – dodaje Naderza.

 Leśnicy próbują też dotrzeć do najcenniejszych drzewostanów – nasiennych (stanowiących bazę przyszłych pokoleń lasów) oraz do miejsc, w których przed huraganem były strefy ochronne zwierząt.

 – Obecnie wiemy, że w kataklizmie straciliśmy po jednym gnieździe bielika i bociana czarnego. Próbujemy dotrzeć do drugiego gniazda bielika, ale na razie nie jesteśmy w stanie przedrzeć się przez rumowisko. Dobra wiadomość jest taka, że na pewno przetrwało ostatnie z trzech gniazd bielika na naszym terenie – mówi Anna Kukier z Nadleśnictwa Lipusz. – Mamy nadzieję, że i bieliki, i bociany ocalały. Jeśli sobie poradziły, to liczymy na to, że nowe gniazda zbudują też na terenie naszego nadleśnictwa w lasach, które przetrwały – dodaje Kukier.

 W pozostałych nadleśnictwach, które ucierpiały w huraganie, wciąż trwa ustalanie, w jakim stanie przetrwały ubiegłotygodniowy kataklizm strefy zwierząt chronionych.