Ptasie wieści

Rannego bielika znaleźli pracownicy lubelskiego Nadleśnictwa Nowa Dęba. Ptak już trafił do specjalistycznego ośrodka.
04.10.2019

Rannego bielika znaleźli pracownicy lubelskiego Nadleśnictwa Nowa Dęba. Ptak już trafił do specjalistycznego ośrodka.

Ptak został znaleziony w leśnictwie Jadachy, pracownicy nadleśnictwa po złapaniu zwierzęcia, przetransportowali go do weterynarza w Nowej Dębie. Okazało się, że ptak został postrzelony z broni palnej. Otwór wlotowy znajdował się pod prawym skrzydłem, a wylotowy na piersi.

Po wstępnym zaopatrzeniu, rany ptak został przetransportowany do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.

Jak wynika z informacji na obrączce ptak został zaobrączkowany jako pisklę 27 maja 2001 r. w lasach Nadleśnictwa Lubartów, które także znajduje się na terenie lubelskiej dyrekcji Lasów Państwowych.

Na terenie Polski prawną ochronę bielika wprowadzono w 1952 r. Punktem zwrotnym w ochronie ptaków szponiastych w Polsce, w tym również bielika, stało się wprowadzenie stref ochronnych wokół gniazd. Obecnie tylko na terenie RDLP w Lublinie jest 48 stref ochronnych bielika.

Polska, po Norwegii i Rosji, jest trzecim w Europie krajem pod względem liczby gniazdujących osobników tego gatunku. W 1994 r. populacja bielików w Polsce wynosiła 223 pary, natomiast w 2008 r. już 767 par, obecnie ich liczbę szacuje się na ok. 1,5 tys. par.

Natomiast leśnicy z białostockiego Nadleśnictwa Augustów donoszą o wypuszczeniu na wolność myszołowa, którego znalazł podleśniczy Walenty Wąsowskim, pracownik nadleśnictwa.

Ranny ptak został znaleziony 19 lipca, miał on problemy z lataniem. Udało się go schwytać i został przetransportowany do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Biebrzańskim Parku Narodowym. Prześwietlenie wykonane przez weterynarza wykazało złamanie jednej z kości przedramienia. Ptak został opatrzony, a skrzydło unieruchomiono.

Warto wspomnieć, iż drapieżniki bardzo źle znoszą stres związany ze schwytaniem, transportem i przetrzymywaniem. Z tego powodu często nie udaje się im przeżyć tego typu szoku. Na szczęście w tym przypadku było inaczej, myszołów okazał się silny.

Po ponad dwumiesięcznej rekonwalescencji Helena Chwalińska z Biebrzańskiego Parku Narodowego, która opiekowała się rannym myszołowem, otworzyła drzwi pomieszczenia, w którym przebywał. Myszołów wrócił na wolność.

Leśnicy przypominają, że miejsce dzikich zwierząt jest w środowisku naturalnym. Dla dorosłego dzikiego zwierzęcia życie poza naturalnym środowiskiem jest związane z ogromnym stresem, a zabiegi lecznicze podczas rehabilitacji odbiera jako śmiertelne zagrożenie. Interwencja ludzi jest usprawiedliwiona tylko, gdy młode lub dorosłe zwierzę znajduję się w niebezpieczeństwie lub jest ranne.