Podwójne szczęście kuny

Niemal godzinę trwała zażarta walka leśników z Nadleśnictwa Czarna Białostocka o uratowanie kuny wplątanej w kłusownicze wnyki. Przerażone zwierzę nie potrafiło wydostać się ze stalowej pułapki.
28.07.2017 | Wojciech Borys, Nadleśnictwo Czarna Białostocka

Niemal godzinę trwała zażarta walka leśników z Nadleśnictwa Czarna Białostocka o uratowanie kuny wplątanej w kłusownicze wnyki. Przerażone zwierzę nie potrafiło wydostać się ze stalowej pułapki.

Kuna wpadając w kłusownicze sidła miała podwójne szczęście. Po pierwsze stalowa linka zacisnęła się na grzbiecie zaraz za przednimi łapami - gdyby była to szyja, to szarpiące się w stalowym uścisku zwierzę udusiłoby się. Po drugie uwięzione zwierzę zauważył mieszkaniec Czarnej Białostockiej, który po nieudanej próbie uwolnienia kuny zawiadomił Służbę Leśną.

- Kłusownicze sidła to okrucieństwo w najczystszej postaci – mówi Wojciech Borys, komendant Straży Leśnej z Nadleśnictwa Czarna Białostocka. – Podczas naszych patroli wielokrotnie mieliśmy okazję widzieć martwe zwierzęta w sidłach. Zwierzęta nie mają szans: albo szybko się duszą albo umierają powoli z wycieńczenia. Najgorsze, że na kłusownikach nie robi to żadnego wrażenia. 

Leśnicy pośpieszyli na pomoc wyczerpanej kunie. Zwierzę ostatkami sił walczyło ze stalowym drutem zaplątanym w leszczynę. Mimo zmęczenia próbowała w obronie gryźć ratowników. Leśnicy najpierw odwiązali ją od drzewa, potem unieruchomili jej głowę. Wtedy dopiero udało się poluzować stalową pętlę, co spowodowało uspokojenie kuny. Ostatnim krokiem było przecięcie nożycami stalowej linki, dzięki czemu oswobodzone zwierzę mogło wolne uciec do lasu.

- Kłusownicy nigdy nie mogą liczyć na naszą taryfę ulgową – zapewniają leśnicy. I dodają, że  regularnie niszczą sidła, przeważnie zakładane ma zające i sarny. - Niestety niezwykle trudno jest komuś udowodnić kłusowanie. Na szczęście operacyjnymi sposobami potrafimy skutecznie psuć im szyki, co zamierzamy dalej aktywnie czynić.