O królowej lasów w „Echach Leśnych”

Lasy, w których składzie gatunkowym przeważa sosna, nierzadko stawiane są za negatywny przykład ingerencji człowieka. Bogumiła Grabowska w „Echach Leśnych” odpowiada na pytanie, czy to rzeczywiście, jak twierdzą niektórzy tzw. radykalni obrońcy przyrody, po prostu plantacje desek?
26.01.2018 | BOGUMIłA GRABOWSKA

Lasy, w których składzie gatunkowym przeważa sosna, nierzadko stawiane są za negatywny przykład ingerencji człowieka. Bogumiła Grabowska w „Echach Leśnych” odpowiada na pytanie, czy to rzeczywiście, jak twierdzą niektórzy tzw. radykalni obrońcy przyrody, po prostu plantacje desek?

- Sosna zwyczajna jest rodzimym gatunkiem, występującym na naszym terenie praktycznie od czasu, gdy opuścił go lądolód skandynawski – mówi prof. Jan Marek Matuszkiewicz z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania PAN, fitosocjolog. A dowody na to, że jej udział w lasach już dawno był znaczny, a w chłodniejszych okresach nawet dominujący, znajdziemy w diagramach pyłkowych.

Profesor Matuszkiewicz jasno wskazuje przyczynę tego stanu rzeczy. – Sosna to gatunek stosunkowo odporny na niekorzystne oddziaływania klimatyczne i biotyczne, dobrze obsiewa się na duże odległości, z łatwością dojrzewa do wieku nawet kilkuset lat – tłumaczy. To wszystko sprawia, że również dzisiaj jej udział w polskich lasach jest znaczny i przekracza 60 proc.

Jednym z najważniejszych składników leśnego siedliska jest gleba. Od niej zależy, czy drzewa i inne rośliny mają pod dostatkiem minerałów i wody. Żeby w pełni zrozumieć fenomen sosny i borów sosnowych, należy przyjrzeć się właśnie glebie. A właściwie zajrzeć w jej głąb.

Na słabszych glebach z gorszymi stosunkami wodnymi, ogromna plastyczność i specyfika sosny zapewniają jej dużą przewagę nad pozostałymi gatunkami drzew.

I patrząc na udział siedlisk borowych, czyli dla sosny optymalnych, trudno się z tym nie zgodzić. Według danych z 2016 r., stanowią one ponad połowę powierzchni polskich lasów. Spotkać je można na terenie całego kraju – od wybrzeży Bałtyku aż po góry (z wyjątkiem najwyższych partii). Przy czym najwięcej siedlisk borowych jest w północnych, zachodnich i centralnych rejonach, a ich udział maleje w kierunku południowo-wschodnim.

Oczywiście, im bardziej ubogie jest siedlisko, tym sosny w lesie więcej. Na tych bardziej żyznych współtworzy drzewostan z drzewami liściastymi, a w niektórych, w tym nawet w górach, stanowi niezwykle cenną domieszkę. - Tutaj jej udział jest wskazany, bo pozwala na wykształcenie się niektórych zespołów leśnych, których zanik byłby ograniczeniem różnorodności biocenotycznej i krajobrazowej – twierdzi profesor. Te słowa dotyczą głównie borów mieszanych, które są, po borach sosnowych, drugim co do udziału siedliskiem w polskich lasach i stanowią ok. 28,4 proc. powierzchni. Główną rolę w tego rodzaju drzewostanach, obok sosny, odgrywa dąb.

Tak duży udział wśród siedlisk leśnych siedlisk borowych nie jest jedynie wynikiem procesów naturalnych. Swoją rękę do tego przyłożył też człowiek. – Naturalne dla sosny siedliska nie były i nie są cenne dla rolnictwa, z tego powodu nie zostały trwale wylesione – mówi Marek Matuszkiewicz.

Bo nasi przodkowie pod uprawy rolne potrzebowali gleb żyznych, czyli takich, które potencjalnie porastałyby gatunki liściaste. Nienadające się pod produkcję rolną tereny wraz z porastającymi je borami zostawiono w spokoju. Jak podkreśla profesor, to w efekcie tej działalności lasy w Polsce składają się w większości z drzewostanów uboższych. Zaraz też dodaje, że człowiek miał również wpływ na dominację sosny na siedliskach, na których w naturalnych warunkach stanowiłaby, obok drzew liściastych, jedynie domieszkę.

Czy jednak lasy, w których sosna jest gatunkiem dominującym są, pod względem bogactwa przyrodniczego, prawdziwą pustynią? Niekoniecznie. Oczywiście, trudno oczekiwać, że w „przejrzystym” borze sosnowym pojawią się gatunki cieniolubne, charakterystyczne na przykład dla grądów, ale i bory mają się czym pochwalić.

Wśród polskich borów są nawet perełki, tak cenne w skali europejskiej przyrody, że wpisano je do sieci Natura 2000. Na liście objętych dyrektywą siedliskową znajdują się nadmorski bór bażynowy i kontynentalny bór chrobotkowy, a ich wartość przyrodnicza może być dla wielu ogromnym zaskoczeniem.

Skarłowaciałe, cieniutkie i nieraz poskręcane sosenki nie wskazują na to, że wśród roślin runa znajdują się gatunki rzadkie w Europie i objęte ścisłą ochroną. W porastających nadbałtyckie wydmy borach bażynowych doskonale czują się między innymi: woskownica europejska, wrzosiec bagienny, storczyki listera jajowata i tajęża jednostronna czy zimoziół północny.

Niżowe bory chrobotkowe to z kolei królestwo rzadkich chrobotków, m.in. leśnego, łagodnego, widlastego czy alpejskiego i gatunków tzw. naturowych, w tym sasanki otwartej.