Nie obrażajmy żubra

Najnowsze wyniki badań żubrzego DNA potwierdzają pokrewieństwo polskiego króla puszczy z bydłem domowym. Naukowcy zajmujący się biologią żubra nie widzą w tym jednak niczego sensacyjnego.
27.10.2016 | Urszula Kifer

Najnowsze wyniki badań żubrzego DNA potwierdzają pokrewieństwo polskiego króla puszczy z bydłem domowym. Naukowcy zajmujący się biologią żubra nie widzą w tym jednak niczego sensacyjnego.

W opublikowanej 18 października pracy międzynarodowego zespołu naukowców pod kierunkiem Juliena Soubriera i Grahama Gowera z Uniwersytetu w Adelaidzie (Australia) przedstawiono dowody na krzyżowanie się wymarłego żubra pierwotnego (zwanego też stepowym lub prażubrem) z turem, przodkiem bydła domowego. W kodzie genetycznym historycznych osobników, odkrytych w trakcie wykopalisk, odnaleziono dowody na to, że ok. 120 tys. lat temu musiało dojść do pokrycia samicy prażubra przez samca tura. To oczywiście interesująca informacja dla badaczy zajmujących się tym gatunkiem, wbrew medialnym publikacjom nie stanowi jednak żadnego przełomu ani sensacji.

– Tury i żubry pierwotne żyły na tym samym obszarze, to oczywiście dawało możliwość krzyżowania się między nimi. Od dawna jednak wiemy, że żubr jest spokrewniony z bydłem, dowodzą tego wcześniejsze badania DNA – tłumaczy prof. Wanda Olech-Piasecka z SGGW, prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów. – Z nowych badań nie można też wyciągać wniosków, że trzeba zmienić podejście do ochrony czynnej żubrów. To, że przodkowie tych zwierząt woleli tereny otwarte nie oznacza, że tak jest nadal. Z naszych badań wynika, że żubry tylko jedną trzecią czasu żerują na terenie otwartym, a resztę czasu spędzają w lesie, który zapewnia im niezbędny spokój i osłonę.

Na pewno zaś nic nie uzasadnia nazywanie tego szlachetnego zwierzęcia w mediach „bękartem”, „owocem mezaliansu” czy też gatunkiem „zbydlęconym” – chyba nikt, kto potrafi sobie wyobrazić tura nie uzna, że żubr powinien się wstydzić takiego przodka.