Jemioła atakuje także sosny

Niemal 167 tys. ha borów sosnowych zostało skolonizowanych przez jemiołę - wynika z ostatniej inwentaryzacji przeprowadzonej przez LP. - Jemioła coraz bardziej zagraża polskim lasom, niestety również tym iglastym - alarmują leśnicy.
16.01.2020 | Eugeniusz Pudlis, „Echa Leśne”, Kamila Czajka, Nadleśnictwo Dobrzejewice

Niemal 167 tys. ha borów sosnowych zostało skolonizowanych przez jemiołę - wynika z ostatniej inwentaryzacji przeprowadzonej przez LP. - Jemioła coraz bardziej zagraża polskim lasom, niestety również tym iglastym - alarmują leśnicy.

Jak wynika z ubiegłorocznej inwentaryzacji największe zagrożenie jemiołą odnotowano w drzewostanach regionalnych dyrekcji LP: wrocławskiej (na powierzchni 30,6 tys. ha), lubelskiej (24,4 tys. ha) i poznańskiej (23,7 tys. ha).

W lasach warszawskiej dyrekcji LP naliczono ponad 5200 tys. ha, największy problem z jemiołą maja leśnicy z Chojnowa (1913 ha), Celestynowa (945 ha) czy Jabłonnie 850 ha.

Tylko w jednym Nadleśnictwie Dobrzejewice (RDLP w Toruniu) sosny porażone jemiołą zaczęły masowo zamierać w leśnictwach: Łochocin i Bobrowniki, łącznie na obszarze ponad 500 ha. W nadleśnictwach radomskiej dyrekcji LP podczas inwentaryzacji naliczono aż kilkadziesiąt tys. ha lasów zaatakowanych przez tego półpasożyta.

 

Jemioła atakuje sosny właściwie w całej Europie Środkowo-Wschodniej. W Alpach, w wyniku ocieplenia, kolonizuje drzewa rosnące kilkaset metrów powyżej wysokości, uznawanej kiedyś za barierę jej występowania.

Natomiast do drugiego stopnia uszkodzeń, w trzystopniowej skali, zagrażającemu już stabilności drzewostanów, zaliczono około 30 tys. ha

Z informacji katowickiej dyrekcji LP wynika, że tylko w jednym nadleśnictwie - Prószków - ten półpasożyt zadomowił się już na obszarze 1063 ha. Intensywne zamieranie sosny zaczęło się tu na dobre w 2015 r i wciąż się nasila.

Do tej pory jemioła głównie atakowała drzewa liściaste - brzozy, lipy, osiki czy topole. Sporadycznie pojawiała się na drzewach iglastych, jednak od jakiegoś czasu coraz częściej rośnie na sosnach.

Dlaczego ten półpasożyt zaczął pojawiać się także w drzewostanach sosnowych? Jak wyjaśnia Agnieszka Hamera-Dzierżanowska, starszy specjalista w Wydziale Ochrony Lasu Dyrekcji Generalnej LP, w „Echach Leśnych” („Jemioła nie czeka”) obszary, na których najwięcej jest skolonizowanych przez jemiołę drzewostanów sosnowych, pokrywają się z tymi rejonami Polski, na których susza najmocniej daje się we znaki. To głównie południe i centrum naszego kraju.

Drzewo osłabione kilkuletnią suszą, obniżeniem poziomu wód gruntowych z takimi „pasażerami na gapę” w postaci jemioły, powoli zamiera. Osłabione, staje się pożywką dla rozwoju szkodliwych owadów. Samo usunięcie jemioły, opanowanemu drzewu nic nie daje. Póki nie zrobi się głębszego „łyżeczkowania”, jemioła odbija i nadal pasożytuje. Jedyne co pozostaje to na bieżąco usuwać drzewa zamierające, intensywnie obłożone jemiołą.

W „Echach Leśnych” przytoczono badania zespołu naukowców z Instytutu Dendrologii w Kórniku. Wynika z nich, że jemioła szkodzi sośnie również na inne sposoby. Nasiona porażonego drzewa są mniejsze i mniej liczne, a wyrosłe z nich siewki, ponieważ są słabsze, częściej kończą żywot już w fazie uprawy.

Zdaniem prof. Zbigniewa Sieroty z Instytutu Badawczego Leśnictwa, problem jest poważny i będzie narastał, co może doprowadzić do znacznych zmian w strukturze naszych lasów.