„Las Poza Cywilizacją" odkrył tajemnice antonińskich lasów

Pełen emocji, wrażeń, nauki, wzruszeń i zaskakujących zwrotów akcji. Tak można w skrócie podsumować finał III edycji projektu „Las Poza Cywilizacją", który odbył się w miniony weekend. W tym roku poznańscy leśnicy zabrali sześcioro laureatów konkursu do jednego z najcenniejszych przyrodniczo zakątków kraju - Doliny Baryczy.
13.10.2017 | MAłGORZATA BRZOSTOWSKA, RAFAł ŚNIEGOCKI, RDLP W POZNANIU

Pełen emocji, wrażeń, nauki, wzruszeń i zaskakujących zwrotów akcji. Tak można w skrócie podsumować finał III edycji projektu „Las Poza Cywilizacją", który odbył się w miniony weekend. W tym roku poznańscy leśnicy zabrali sześcioro laureatów konkursu do jednego z najcenniejszych przyrodniczo zakątków kraju - Doliny Baryczy.

Na miejsce spotkania wybrano siedzibę Nadleśnictwa Antonin, mieszczącą się na cennym obszarze wpisanym do rejestru zabytków. Jego bogata historia związana jest z arystokratycznym rodem książąt Radziwiłłów i dworkami sąsiadującymi z budynkami gospodarzy. Mury skrywają nie jedną tajemnicę, a goście leśników mogli dowiedzieć się z barwnych opowieści Waldemara Blaźniaka, pracownika nadleśnictwa, pasjonata i znawcy historii regionu.

Mimo niekorzystnej, deszczowej aury nikt nie zamierzał pozostać na miejscu. Część terenowa odbyła się w leśnictwie Możdżanów. Główną atrakcją, jak na wielkopolską Biebrzę przystało, były ptaki. Te wyjątkowe przywieźli ze sobą sokolnicy. Finaliści konkursu wpadli w szpony największej sowy Europy i najszybszego z ptasich drapieżników.

Puchacz i dwa sokoły, podopieczni Rafała Lachowskiego, sokolnika z Lęborka były dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Prócz ciekawych informacji o biologii tych gatunków, każdy mógł wziąć na rękę ptaki, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Spojrzeć w demoniczne oczy sowy to wyjątkowe przeżycie, ale jeszcze większe to poczuć jej ciężar. Chyba nikt nie spodziewał się tylu kilogramów na specjalnej sokolniczej rękawicy. Zdecydowanie większe zaniepokojenie od puchacza wzbudzał sokół. - Pierwszy raz w życiu miałam możliwość oko w oko spotkać się z sokołem. Nie wiedziałam, że one są takie pokorne - wspomina Aleksandra.

Więcej o projekcie „Las Poza Cywilizacją"

Na kolejne ptasie emocje laureaci nie musieli długo czekać. Kilka minut drogi od leśniczówki Możdżanów w obrębie stawów hodowlanych znajduje się wyjątkowe miejsce, w którym rządzi prawdziwy król przestworzy - bielik. Nad jednym ze zbiorników uczestnicy „Lasu Poza Cywilizacją” wypatrzyli aż siedem osobników. Każdy miał ze sobą lornetkę, by móc z bliska przyjrzeć się temu niezwykłemu gatunkowi.

Rozpiętość skrzydeł bielików wynosi ponad 2 metry, co dla jednej z uczestniczek - Marii - było ogromnym zaskoczeniem. Wszyscy z zainteresowaniem wpatrywali się w okular lornetki, widząc po drugiej stronie stawu dorosłe i młode bieliki. W obserwacjach nie przeszkadzała nawet zmienna, deszczowa pogoda.

Nim zapadł zmrok zwycięzcy konkursu wrócili do leśniczówki, by w niezwykłej scenerii przenieść się w tajemniczy świat motyli nocnych. Wszystko to za sprawą Mirosława Maciąga i Rafała Śniegockiego. Dwóch pasjonatów w jednym miejscu to duża dawka wiedzy i ciekawostek. Niczym ćmy złapane przy żarówce wszyscy siedzieli wokół jednego źródła światła, zasilanego z dodatkowego agregatora. Było to lampa służąca właśnie do odłowu nocnych owadów. Brak prądu to sprawka orkanu, który dotknął te tereny kilka dni wcześniej. Poprzewracane drzewa i nieprzejezdne drogi, to tylko niektóre z jego skutków.

Wieczorem oprawę muzyczną zapewnili sygnaliści myśliwscy, uczestnicy tego niezwykłego weekendu słuchając opowieści sygnalistów poznali wielowiekową historię i tradycję łowiecką.

Natomiast leśniczy Łukasz Wyrzykowski snuł opowieści o rykowisku, niewątpliwie jednym z najpiękniejszych spektakli przyrody. Za pośrednictwem wabików, czyli odpowiednich urządzeń leśniczy zaprezentował różne sposoby wabienia, czyli naśladowania przez myśliwego odgłosów zwierząt. Plastyczny i pełen ekspresji przekaz wzbudzał, co chwilę śmiech jak i trwogę, gdy odgłosy wydobywały się z muszli trytona.

O historii przepięknego pałacu myśliwskiego w Mojej Woli, do której zostali zaproszeni laureaci, opowiedział podleśniczy Michał Duszyński. Obiekt tajemniczy, wyjątkowy i niepowtarzalny, prawdopodobnie jeden z dwóch tego typu w Europie. Zewnętrzna elewacja pałacu, wykonana została z kory dębu korkowego sprowadzonego aż z Portugalii. Tego typu rozwiązania stosowano niezwykle rzadko, świadczy to o wartości samego obiektu i jego walorach. Zwiedzanie tego wyjątkowego miejsca w nocnej scenerii wzbudzało dużo emocji. Atmosferę grozy niczym z horroru potęgowała nocna sceneria oraz gra światła i cieni przy świetle latarek, oddziałująca na wyobraźnie uczestników nocnej eskapady.

Kolejny dzień przywitał uczestników deszczowo, ale to nie przeszkodziło w grzybobraniu. Maślaki, podgrzybki, a nawet prawdziwki znalazły się w koszykach uczestników. Po udanym grzybobraniu przyszedł czas na prace leśne. Podleśniczy Maciej Duda zapoznał wszystkich z podstawowymi narzędziami   codziennej pracy leśniczego. Dzięki temu pojęcia takie jak klupa, numerator czy rejestrator nie jest już tajemnicą. Każdy otrzymał odpowiedni przyrząd by wspólnie wykonać pomiar nieregularnego stosu drewna. Samo zadanie przyniosło uczestnikom wiele frajdy z pracy zespołowej. 

Organizatorami „Lasu Poza Cywilizacją” są Rafał Śniegocki i Małgorzata Brzostowska, a tegorocznym gospodarzem terenu był Adam Całka, nadleśniczy Nadleśnictwa Antonin.

 - „Las Poza Cywilizacją” tworzą przede wszystkim ludzie, ich emocje, serce i pasja. To jeden z niewielu projektów, który dzięki bezpośredniej relacji między laureatami konkursu a organizatorami buduje wyjątkowe więzi. Dlatego tak trudno się z nim co roku rozstawać. Dla nas, jako gospodarza to również szansa na ukazanie zawodu leśnika od kuchni, przedstawienie nas samych, naszych zainteresowań, które zakorzenione są w lesie i nim inspirowane. W tej edycji leśnicy oprócz wiedzy zawodowej dzielili się swoją pasją z zakresu ornitologii, entomologii czy kulturoznawstwa – podsumowują pomysłodawcy projektu.

- Zależy nam na ukazaniu lasu w sąsiedztwie, który jest tak samo piękny jak ten za granicami Wielkopolski, na drugim końcu kraju czy Europy. To możliwe, gdyż las skrywa wiele tajemnic i pełni wiele funkcji. Nie ma większej nagrody niż uśmiech na twarzy naszych laureatów, gdy je przed nimi odkrywamy -  dodaje.

W ubiegłym roku laureatów konkursu Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu i Radia Poznań leśnicy zabrali w głąb Lasów Żerkowsko-Czeszewskich, do Nadleśnictwa Jarocin. To tam, w tajemniczych, spokojnych starorzeczach lasów łęgowych i magicznych grądach odbywał się finał II edycji kampanii „Las Poza Cywilizacją". Pierwsza edycja konkursu zakończyła się w Nadleśnictwie Sieraków, gdzie laureaci podróżowali po urokliwych zakątkach Puszczy Noteckiej.